Redakcja - Na Straży - Wędrówka - The Herald - Księgarnia i Czytelnia - Biblia Gdańska - Betania - Strona główna - Szukaj


Drukowanie Drukowanie
Drukuj Pytanie
Straż i Zwiastun Obecności Chrystusa
Biblioteka
 

WYBORY - Dyskusje nad nominałami.

Przy nominowaniu brata na starszego, do jakiego stopnia powinniśmy poddać go dyskusji przed wyborami? Gdzie powinniśmy nakreślić granicę takich dyskusji?

Nie sądzę, aby było właściwą rzeczą zbyt wiele dyskutować nad kandydatami, którzy mają służyć Kościołowi. Pamiętacie, iż jeżeli będziemy kąsać i pożerać jeden drugiego, sami możemy być strawieni przez drugich. Jeśli wytrawimy brata przed zgromadzeniem i zaczniemy wyszukiwać wady, na przykład, co do jego rozdzielenia włosów przy czesania, albo, co do koloru jego ubrania czy też, co do liczby dzieci, jakie są w jego rodzinie, czy cokolwiek innego, to znajdziemy wówczas mnóstwo rzeczy do omówienia, a zanim wszystko omówimy, co dotyczy tego brata, to może przyjść kolej i na nas samych. W ten sposób całe zgromadzenie może przejść doświadczenie nie bardzo korzystne. Sądziłbym, że nie jest wskazane zbyt wiele dyskutować o charakterze braci, ponieważ musimy przyjąć, że głosując na jakiegoś brata jako na tego, który ma służyć Kościołowi, każdy powinien jako tako znać danego brata, a jeżeli nie zna z osobistego stykania się z nim, to powinien kierować się sądem innego brata. Na przykład: gdybym niedawno przyszedł do zboru, składającego się, powiedzmy, z dwunastu członków i tylko częściowo zapoznałbym się z braćmi tegoż zboru i nie miałbym nic przeciwko komukolwiek, a byłby to czas wyborów, i gdybym zauważył jednego lub dwóch braci o bardzo jasnym i rozsądnym wyglądzie, do których nabrałbym dużo zaufania, oraz gdyby jeden z tych braci nominował interes brata, a ja nie znałbym dokładnie tego innego brata, ale nie miałbym nic przeciwko niemu, to sądzę, że byłbym najzupełniej usprawiedliwiony głosować na niego, ponieważ wiedziałbym, że ten brat, który go nominował, najwidoczniej dobrze o nim myśli. Będąc zapoznanym z tym bratem, który go nominował, byłbym w ten sposób pośrednio zapoznany z bratem nominowanym, chociaż osobiście nie znałbym go. Mam nadzieję, że dosyć wyraźnie wypowiedziałem się w tej sprawie. Zatem bez specjalnej dyskusji nad czyimś charakterem, powinno się rozumieć przed głosowaniem, że każda osoba, mająca korzystać z prawa głosowania, jest przede wszystkim wierzącą w Pana, odwróciła się od grzechu i uczyniła zupełne poświęcenie z siebie Panu. Powinno się, przeto rozumieć, że tylko taka klasa ludzi ma głosować i że ci głosujący wierzą, iż tak będą głosować jak Pan sobie życzy a nie inaczej. Wierzę, że niczego więcej nie potrzeba, oraz że głosujący będą mieli dostateczne poczucie odpowiedzialności, aby nie głosować na nikogo, o kim nic nie wiedzą, ale będą się starać kierować sądem czy radą innych, których znają i mogą zawierzyć. A w razie gdyby zrobiona została pomyłka, w razie gdyby nieodpowiednia osoba została wybrana, co wtedy? Sądzę, że najodpowiedniejszą rzeczą byłoby uznać, że zgromadzenie z tego ma wyciągnąć dla siebie naukę, aby na przyszłość z większą ostrożnością dokonywało wyborów. Jeżeli zbyt pochopnie dokonali wyboru, nauczą, ale i na następny raz, gdy przyjdą wybory, bardziej starannie je przeprowadzą. W każdym razie użyłbym całego mego wpływu na zgromadzenie, aby nie dopuścić do napadania jeden na drugiego i szarpania wiernych Pańskich. Znam pewne wypadki, w których bracia myśleli prawdopodobnie o rzeczach, jakie ktoś czynił wtedy, gdy był w świecie przed poświęceniem się, ale od tego czasu kompletnie zmienił się. Dlatego przypuszczam, że tak być może i w innych wypadkach. Wobec tego używam mego wpływu, aby odradzać takiego napadania i szarpania się pomiędzy owcami Pańskimi. Wierzę, iż byłoby to coś w rodzaju pielęgnowania wilka w owczarni i dlatego nie powinno się do tego dopuszczać. Jednak gdyby pewien przedniejszy brat w zgromadzeniu zapytany był, co sądzi o nominacji, albo czy uznaje za właściwe zabrać głos w tej sprawie, byłoby wskazaną rzeczą aby powiedział: Drodzy bracia, słyszeliście nominację i zapytaliście mnie o radę, więc wszystko co mam do powiedzenia w tym przedmiocie jest, iż uważałbym za wolę Bożą aby głosować tak a tak. W ten sposób brat ten przedstawiłby sprawę otwarcie a to miałoby wpływ na tych, którzy go słuchają. Zaś gdyby nie miał wpływu wśród braci, nie miałoby to skutku.

KPiO 1910; ang: 240