|
Bieżenie do kresu
WATCH TOWER
"Zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem
powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie" - Filip. 3:14.
To słowa jednego z najgorliwszych i najwierniejszych
zawodników ubiegających się o nagrodę
wysokiego powołania Kościoła Ewangelii. Autor
tych słów był człowiekiem wiary, wyrozumienia,
niewzruszonej odwagi, mający przed sobą wyraźny
i ustalony cel - był to mędrzec w znaczeniu biblijnym,
chociaż w ocenie świata był głupcem. Jesteśmy pewni,
że jego bieg, tak samo jak bieg pozostałych jedenastu
apostołów, był uwieńczony zwycięstwem; albowiem
Objawiciel, opisując niebieskie Jeruzalem, mówi: "A
mur miasta miał dwanaście kamieni węgielnych, na nich
dwanaście imion dwunastu apostołów Baranka" - Obj.
21:14. Przy końcu swego biegu ten sam Apostoł, z zupełnym
zapewnieniem wiary, pozostawił nam następujące
triumfalne świadectwo: "Dobry bój bojowałem,
biegu dokonałem, wiarę zachowałem, a teraz oczekuje
mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu
da Pan, sędzia sprawiedliwy". Następnie, pamiętając
również o innych, wciąż walczących członkach tego
ciała, Apostoł dodał: "A nie tylko mnie, lecz i wszystkim,
którzy umiłowali przyjście Jego" - 2 Tym. 4:6-8.
Analizując bieg zwycięzców z przeszłości, zauważamy,
że ci, którzy wciąż usiłują uczynić swoje powołanie
i wybór pewnym, otrzymują znaczną zachętę
i pomoc; ponieważ nawet apostoł Paweł, pomimo
swej znamiennej siły i odwagi, przypomina nam, że
podlegał tym samym słabościom co i my; że dokąd
bojował ten chrześcijański bój, nie rozumiał o sobie,
że już uchwycił nagrodę lub że już był doskonałym.
Mówi nam również, że zdawał sobie sprawę jak każdy
z nas, że w członkach swoich dostrzegał inny zakon,
który walczył przeciwko Zakonowi uznanemu przez
jego rozum i z tego powodu musiał wciąż używać siły
woli, aby panować nad ciałem (Dzieje Ap. 14:15; Filip.
3:12; Rzym. 7:23; 1 Kor. 9:27).
Jeżeli Paweł, wszyscy inni apostołowie i umiłowani
święci w pierwotnym Kościele byli ludźmi
poddanymi tym samym namiętnościom, podobnym
ograniczeniom i niekorzystnym wpływom, pokusom
i powabom, jeżeli oni tak samo byli trapieni różnymi
pokusami i doświadczeniami, na pokonanie których
potrzebowali wszystkich swych sił i męstwa, to ich
zwycięstwo może być dla nas zapewnieniem, że i my
zdołamy zwyciężyć przy Boskiej łasce, jeżeli tak jak oni,
będziemy korzystać z tej łaski.
Apostoł Paweł był tak pewnym swej niezachwianej
wierności, jak i wierności innych apostołów oraz współpracowników, że mógł oświadczyć Kościołowi:
"Bądźcie naśladowcami naszymi" - Filip. 3:17; 2 Tes.
3:7-9; 1 Kor. 4:9.
Oni byli szlachetnymi przykładami - wierności,
gorliwości, cierpliwości, wytrwałości oraz prawdziwie
chrześcijańskiej odwagi i męstwa. Podczas gdy wielu
z nich zajmowało mniej zaszczytne stanowiska w Kościele,
bez wątpienia wszyscy oni byli wierni w swej sferze
pracy, a apostoł Paweł, jako wódz i krzewiciel wiary
pomiędzy poganami, zajmuje wybitne stanowisko. Na
samym początku jego drogi Pan powiedział: "Ja sam
bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego"
- Dzieje Ap. 9:16. Niedługo po tym Paweł doświadczył
prawdziwości tej zapowiedzi; lecz zamiast pozwolić,
by perspektywa przyszłych trudności przygnębiała go,
on radował się z przywileju cierpienia i udowodnienia
miłości dla Pana. "A teraz - mówi - zniewolony przez
Ducha, idę do Jerozolimy, nie wiedząc, co mnie tam
spotka, prócz tego, o czym mnie Duch Święty w każdym
mieście upewnia, że mnie czekają więzy i uciski. Lecz
o życiu moim mówić nie warto i nie przywiązuję do
niego wagi, obym tylko dokonał biegu mego i służby,
którą przyjąłem od Pana Jezusa, żeby składać świadectwo
o ewangelii łaski Bożej" - Dzieje Ap. 20:22-24.
Posłuchajcie świadectwa Apostoła odnośnie jego
własnych doświadczeń: "Więcej pracowałem, częściej
byłem w więzieniach, nad miarę byłem chłostany, często
znajdowałem się w niebezpieczeństwie śmierci. Od Żydów
otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń bez
jednego, trzy razy byłem chłostany, raz ukamienowany,
trzy razy rozbił się ze mną okręt, dzień i noc spędziłem
w głębinie morskiej. Byłem często w podróżach, w niebezpieczeństwach
na rzekach, w niebezpieczeństwach
od zbójców, w niebezpieczeństwach od rodaków, w
niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach
w mieście, w niebezpieczeństwach na pustyni, w niebezpieczeństwach
na morzu, w niebezpieczeństwach
między fałszywymi braćmi. W trudzie i znoju, często w
niedosypianiu, w głodzie i pragnieniu, często w postach,
w zimie i nagości. Pomijając te sprawy zewnętrzne, pozostaje
codzienne nachodzenie mnie, troska o wszystkie
zbory. Jeśli kto słabnie, czy i ja nie słabnę? Jeśli kto się
potknie, czy i ja nie płonę?" - 2 Kor. 11:23-33.
Przez wszystkie te uciski Apostoł biegł do celu, do
nagrody wysokiego powołania. Tym celem była świętość,
która podbija wszelką myśl pod posłuszeństwo
woli Boga, umysłu Chrystusowego (2 Kor. 10:5). To był zacny ideał, do którego Paweł ustawicznie dążył,
a życiem swoim dał pewne dowody stałego wzrastania
w łasce. W wielkich próbach, o stale rosnącym natężeniu,
jego charakter rozwinął się do najzacniejszych
i najpiękniejszych rozmiarów. To samo jest zamanifestowane
w charakterach innych apostołów i świętych,
chociaż zapiski o nich nie zachowały się do naszych
czasów w tak pełnej formie, jak o Apostole pogan.
Jest szczególnie ważne, abyśmy zauważyli, w jaki
sposób nasz umiłowany brat Paweł był w stanie biec
tak wytrwale w tak trudnym biegu. Jak mógł on tak
skutecznie odpierać wszelkie pokusy i zasadzki, którym
z konieczności podlegał, będąc tak jak i my osaczonym
słabościami. Jego odpowiedzią jest: "Bracia,
ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno
czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do
tego, co przede mną, zmierzam do celu" - Filip. 3:13.
W powyższym oświadczeniu są cztery punkty,
które warto rozważyć:
Po pierwsze, Apostoł wyraził tu skromną, trzeźwą
ocenę swego duchowego stanu i siły. On nie chlubił
się tym, że był Pańskim wybranym naczyniem, aby
zanieść Jego imię do pogan. Nie uważał się za "wspaniałego
Apostoła" ani nie szczycił się w jakikolwiek
sposób. Tak dalekim był on od chlubienia się swoim
duchowym wzrostem, że z pokorą przypominał
Kościołowi o możliwości swego odrzucenia, nawet
pomimo tego, że nauczał innych, jeśli sam nie utrzymałby
się w prawości i wzroście w łasce (1 Kor. 9:
27). Stawiając przed wiernymi Chrystusa jako Bożą
moc i mądrość, a także jako wzór do naśladowania,
oświadczył w pokorze, że razem z nimi on również
usiłował podążać za tym wzorem, Chrystusem, ufając,
że zasługa Pańskiej ofiary uzupełni jego własne
braki. W ten sposób był on wolny od tej największej
przeszkody w duchowym wzroście, od samozadowolenia;
albowiem, jeśli ktokolwiek myśli, że doszedł już
do zadawalającego stanu duchowego, to od tej chwili
rozpoczyna się jego duchowy upadek.
Żadne obecne osiągnięcia nie mogą zadowolić
szczerego naśladowcy Chrystusa, który uważnie
stara się naśladować doskonały wzór. Tylko wtedy,
gdy odwracamy nasze oczy od Chrystusa, możemy
praktykować samozadowolenie; gdyż przy pełnym
obrazie doskonałego wzoru, nasze braki i uchybienia
są zawsze widoczne. Jeżeli zaś w pysze serca stracimy
je z naszych oczu, to staną się one tym bardziej
widoczne dla drugich. Chrześcijanin powinien czuć
się zadowolonym tylko w ustawicznym wzrastaniu na
podobieństwo Chrystusowe. Podobnie jak Apostoł,
niech każdy rozumie o sobie, nie że już uchwycił ani
że jest już doskonały, ale raczej, że wciąż biegnie i rozwija
się w kierunku wystawionego celu. Bez wątpienia
to wyrozumienie Apostoła o sobie, iż jeszcze nie
doszedł do doskonałości i że wciąż jeszcze poddany
był słabościom, pobudzało go do szukania Pańskiej
łaski, a także zawsze trzymało go w pokornym stanie
umysłu i czyniło go miłosiernym wobec słabości
i upadków drugich. To ci, którzy stają się wyniosłego
umysłu i czują się samowystarczalni, są właśnie tymi,
którzy starają się wyjmować źdźbło z oczu swoich
braci, zapominając o belce we własnym oku.
Po drugie, zauważamy jedyny cel Apostoła: "To
jedno czynię". On nie próbował czynić wielu rzeczy;
gdyby tak było, na pewno poniósłby klęskę. On poświęcił
swoje życie tej jednej sprawie, do której był
powołany i dla tego celu rezygnował ze wszystkich innych
życiowych celów. Zrobił to, wiedząc, że przez całe
obecne życie obrana przezeń droga będzie przynosić
pewne straty, niedostatek, znój, troski, prześladowania
i ustawiczne zniewagi. Podążając za tym jednym
celem był uwolniony od wielu pokus, które starały
się ściągnąć go z tej drogi i zachęcić do korzystania
z przyjemności doczesnych obecnego życia czy też do
uganiania się za jego złudnymi powabami.
Po trzecie, zauważamy również, że Apostoł był zdecydowany
zapomnieć o wszystkich rzeczach pozostawionych
z tyłu. Gdyby pozwolił swojemu umysłowi
powracać i ważyć skarby przeszłości, których się wyrzekł,
rozważać, jak wielką ofi arę uczynił, poświęcając
się sprawie odrzuconego i ukrzyżowanego Mistrza
- mógłby być kuszony najpierw w kierunku zniechęcenia,
a następnie powrotu i prób odzyskania dawnych
rzeczy. Z drugiej strony, mógł ustawicznie przypominać
sobie o prześladowaniu chrześcijan, którego się dopuścił
i zezwalaniu na męczenie ich, zastanawiając się, czy
Pan mu przebaczył i potępiać się za swoją ślepotę, tracąc
w ten sposób pokój umysłu, co byłoby przeszkodą
w jego użyteczności. Przyjąwszy jednak przebaczenie
w Chrystusie, odsunął to od siebie, chociaż dość często
z żalem wspominał o tej rzeczy, a myśl o tym zdawała
się wywierać wpływ na całe jego życie, tak, że tym więcej
i pilniej pracował, aby dowieść, jak wielce oceniał
okazaną mu łaskę, a również starał się być cierpliwym
wobec drugich, tak jak cierpliwym i miłosiernym był
Bóg wobec niego (1 Kor. 15:9,10; Filip. 3:6; Efezj. 3:8;
Gal. 1:13; 1 Tym. 1:12-16). Był rzeczywiście mądrym,
zapominając o tym, co pozostało za nim!
Po czwarte, dążył do tego, co było przed nim. Wiarą
uchwycił się Boskich obietnic tak silnie, że były one
dla niego żywą rzeczywistością, rozbudzającą w nim
zapał i wierność. Sam rozmyślał o niebiańskich tematach
i zachęcał innych, by tak czynili, mówiąc:
"Cokolwiek jest prawdziwego, cokolwiek poczciwego,
cokolwiek sprawiedliwego, cokolwiek czystego, cokolwiek
przyjemnego, cokolwiek chwalebnego, jeśli która cnota
i jeśli która chwała, o tym przemyślajcie" - Filip. 4:8.
W taki oto sposób dążył on do tego, co było przed nim
i w taki również sposób my mamy rozniecać w sobie
natchnienie do świętości i odwagę do wytrwałości
i zachowania wierności, i to aż do śmierci. Chrześcijańskie
nawyki myślenia mają duży wpływ na duchowy postęp lub cofanie się, ponieważ są one wskaźnikiem
stanu duchowego, a dobre nawyki myślenia muszą być
starannie pielęgnowane.
Przez "nawyki myślenia" rozumiemy normalny stan,
do którego umysł zwyczajowo powraca w chwilach
umysłowego spoczynku. Będąc aktywnie zajęci obowiązkami
życia, z konieczności musimy kierować naszą
umysłową uwagę na pracę, jaką wykonujemy, ponieważ
jeśli czynimy cokolwiek w sposób mechaniczny i bez
skupienia myśli na tej rzeczy, to nie możemy zrobić tego
dobrze; lecz nawet tutaj chrześcijańska zasada, dobrze
utwierdzona w charakterze, będzie podświadomie działać.
A gdy tylko wysiłek pracy i troska ustaje na chwilę,
utwierdzony nawyk myślenia, jak igła do bieguna, powinien
szybko powracać do swego odpoczynku w Bogu:
"Nawróć się, duszo moja! do odpocznienia swego; albowiem
ci Pan dobrze uczynił" - Psalm 116:7. Nie pozwalajmy
zatem, aby chwilowo uwolniony umysł zniżał się
i rozkoszował ziemskimi rzeczami, lecz niech wraca do
swego odpoczynku i odświeżenia w rozważaniu tego, co
"czyste, przyjemne i chwalebne", piękna świętości, która
jest celem, czyli końcem naszego wysokiego powołania,
której osiągnięcie będzie nagrodzone chwałą, czcią i nieśmiertelnością.
Tak jak pięknie wyraził to poeta:
"Teraz pozwólcie naszym myślom wznieść się w górę
Powstać ponad błahe troski czasu
Odsunąć dzielącą zasłonę i zobaczyć
Chwałę wieczności".
Niech myśli o Bogu i Chrystusie oraz zacnych świętych
z przeszłości i teraźniejszości oraz myśli o niebieskim
dziedzictwie, o chwalebnej przyszłej pracy z Chrystusem,
o wielkości i hojności Boskiego planu i o chwale oraz
błogości naszego spotkania z Chrystusem, gdy nasza praca
w obecnym życiu będzie skończona, stale napełniają
nasze umysły i inspirują nasze serca. A do tych rozmyślań
dodajmy jeszcze dodatkową pociechę i błogosławieństwo
osobistej wspólnoty i społeczności z Bogiem przez modlitwę,
badanie Jego Słowa i przez wspólne zgromadzanie
się na oddawanie chwały i zanoszenie modlitw.
Po piąte, zauważamy energiczny zapał Apostoła,
który nie tylko podążał do przodu poprzez rozmyślanie
i pożądanie piękna świętości i niebiańskiej
chwały, ale także usilnie dążył naprzód do mety po
nagrodę. Nie wystarczy tylko myśleć i pragnąć tych
rzeczy, musimy także biec, aby je zdobyć, usiłować je
zdobyć, badać i przy łasce Bożej starać się tak biec,
aby je otrzymać. W związku z tym spostrzegamy nowe
piękno w innym napomnieniu Apostoła: "Starajmy
się (usiłujmy, pracujmy) zatem usilnie wejść do owego
odpocznienia" - Hebr. 4:11. Im ciężej pracujemy, by
wypełnić wolę Boga w nas samych oraz w powierzonej
nam części pracy, tym większy będzie nasz
pokój i prawdziwy odpoczynek. Niech zatem wierni
wzmocnią się i niech czerpią instrukcje z przykładu
i nauk tego wiernego, naszego - pogan Apostoła, który
sam tak skutecznie dobiegł do końca swego biegu;
ponieważ ta sama łaska jest również obiecana nam.
Jeszcze inna myśl jest zasugerowana w powyższych
słowach Apostoła, którą dobrze będzie rozważyć; a mianowicie,
że tak jak jego wierny i pomyślny bieg był
godnym i bezpiecznym przykładem dla Kościoła, tak
każdy uczeń Chrystusa powinien zdawać sobie sprawę,
że jego przykład będzie wywierał pewien wpływ na
drugich. Każdy chrześcijanin powinien starać się być
wzorem godnym do naśladowania - wzorem gorliwego
i wiernego usiłowania naśladowania Chrystusa
w codziennym życiu, wzorem czynnego zapału w Jego
służbie. W obecnym życiu nie możemy spodziewać się,
że będziemy wzorami doskonałości, zupełnej świętości
w całej jej moralnej chwale i pięknie. Taki wzór mamy
tylko w Chrystusie, naszym Panu. Nie w takim też znaczeniu
Paweł mówił: 'Naśladujcie mnie' lub 'Naśladujcie
nas', lecz mówił: "Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja
jestem naśladowcą Chrystusa" - 1 Kor. 11:1.
Apostoł był wspaniałym przykładem usilnych
zabiegów osiągnięcia doskonałości, lecz nie zupełnej
doskonałości, która znajdowała się tylko w Chrystusie;
w tej jego wytężonej gorliwości w usiłowaniu naśladowania
Chrystusa i czynienia Jego woli powinniśmy
Pawła naśladować. Pamiętajmy o wszystkich takich
godnych przykładach, "zmierzając do celu (charakteru),
do (osiągnięcia) nagrody w górze".
Watch Tower 1895, R-1884, Straż 2/1937, str. 19
powrót
do
góry
wersja do druku
|