|
Inny pocieszyciel
DANIEL KALETA
"Jeśli mię miłujecie, przykazania moje zachowajcie, a ja prosić będę Ojca,
a innego pocieszyciela1 da wam, aby z wami mieszkał na wieki,
owego ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi
ani go zna, lecz wy go znacie, gdyż u was mieszka
i w was będzie" - Jan 14:15-17.
Jezus jest Orędownikiem i Pocieszycielem. Wstawia
się za grzesznikiem, wspiera działania przyjaciela
(Jan 15:14, 14:13), ale także pociesza go, gdy jest smutny
oraz dodaje mu odwagi, gdy słabnie: "Jeśliby kto
zgrzeszył, mamy orędownika [gr. parakletos] u Ojca,
Jezusa Chrystusa sprawiedliwego, a on jest ubłaganiem
za grzechy nasze" - 1 Jana 2:1-2. Odchodząc z tego
świata i żegnając się z przyjaciółmi Jezus zapowiada
posłanie innego pocieszyciela - ducha prawdy lub
też ducha świętego (Jan 14:26), który miał z nimi zamieszkać
na wieki, a także przejąć część Jego pracy
w dziele pouczania, wzmacniania oraz świadczenia
o Nim (Jan 15:26).
Posłanie "innego pocieszyciela" uzależnione było
od odejścia i uwielbienia Jezusa: "Jeśli ja nie odejdę,
pocieszyciel on nie przyjdzie do was, a jeśli odejdę, poślę
go do was" - Jan 16:7. Około sześć miesięcy wcześniej,
w ostatni dzień Święta Szałasów, Jezus wołał: "Jeśli
kto pragnie, niech do mnie przyjdzie, a pije, kto wierzy
w mię, jako mówi Pismo, rzeki wody żywej popłyną
z żywota jego" - Jan 7:37-38. Końcowe dni Święta Szałasów
poświęcane są na dokończenie czytania ksiąg
Bożego Prawa (5 Mojż. 31:10) oraz na radowanie
się przeczytanym w ciągu ostatniego roku Słowem.
W takich to właśnie okolicznościach Jezus przedstawia
się jako Słowo, a także jako źródło słowa, prawdy
i ducha, które już niebawem szerokimi strumieniami
popłynąć miały z Jego "wnętrzności". Jan dodaje do
słów Mistrza swój natchniony komentarz: "A to mówił
o duchu, którego wziąć mieli wierzący weń, albowiem
jeszcze nie był dany duch święty, przeto że jeszcze Jezus
nie był uwielbiony" - Jan 7:39.
Czterdziestego dnia po swym zmartwychwstaniu
Jezus został "podniesiony w górę" i wstąpił do nieba
(Dzieje Ap. 1:9-10). Dziesięć dni później, w dniu Święta
Tygodni, czyli Pięćdziesiątnicy, nastąpił ów zapowiedziany
w wieczerniku moment posłania "innego
pocieszyciela", ducha prawdy, czyli ducha świętego,
który wcześniej w działaniach Jezusa, a także poprzez
słowo Prawa i Proroków mieszkał już wśród uczniów
Jezusa, teraz jednak dzięki dokonanemu i przyjętemu
odkupieniu przez krew Chrystusa mógł zamieszkać w ich wnętrznościach, tak jak mieszkał on w Jezusie,
by stamtąd wypłynąć strumieniami żywej wody.
Zewnętrzną manifestacją udzielenia ducha w dniu
Pięćdziesiątnicy był "szum gwałtownego wiatru" oraz
"rozdzielone języki na kształt ognia", osiadające na
tych, których napełniał posłany przez Ojca "inny
pocieszyciel": "Tedy się stał z prędka z nieba szum,
jakoby przypadającego wiatru [gr. pnoe] gwałtownego
i napełnił wszystek dom, kędy siedzieli. I ukazały się
im rozdzielone języki na kształt ognia, który usiadł na
każdym z nich" - Dzieje Ap. 2:2-3. Jezus w rozmowie
z Nikodemem porównywał kiedyś istotę narodzoną
z ducha do wiatru: "Wiatr [gr. pneuma], gdzie chce,
wieje i głos jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi
i dokąd idzie; takżeć jest każdy, który się narodził
z ducha [gr. pneuma]" - Jan 3:8. Księga Objawienia
potwierdza znów skojarzenie ducha z ogniem: "Siedem
lamp ognistych gorejących przed stolicą, które są
siedem duchów Bożych" - Obj. 4:5.
Woda, powietrze i ogień
Zapowiadany przez Jezusa "inny pocieszyciel" porównany
został zatem do trzech bezkształtnych żywiołów:
wody, powietrza i ognia. Nie jest zaś porównywany
do czwartego żywiołu - ziemi. Tak jak w wodzie można
się zanurzyć, jak obmywa ona brud i napełnia naczynia,
tak też w duchu można być zanurzonym przez chrzest:
"Ja was zanurzam w wodzie... on was zanurzać będzie
w duchu świętym i ogniu" - Mat. 3:11 w przekładzie
dosłownym. Duch oczyszcza i odnawia: "Zbawił nas
przez obmycie odradzające i odnawiające w duchu świętym"
- Tyt. 3:5 BT oraz wypełnia tego, który działa pod
jego wpływem: "Napełniajcie się duchem" - Efezj. 5:18
BT; 2 Mojż. 31:3. Ducha można też wylać jak wody na
spragnioną, suchą ziemię: "Wyleję wody na pragnącego,
a potoki na suchą ziemię; wyleję ducha mego na nasienie
twoje" - Izaj. 44:3.
Tak jak wiatru nie widać, a zauważyć go można
jedynie po zewnętrznych przejawach, tak duchowe
działania niezauważalne są dla zmysłów, a postrzegane
być mogą jedynie poprzez uczynki czy też owoce
ducha. Wiatr chłodzi i orzeźwia, a powietrzem, które przynosi, oddychamy. Wiatr wiejący w żagle pomaga się
przemieszczać. Tak i duchem możemy zostać ochłodzeni
lub też tęsknić za jego chłodzącym działaniem: "Daleko
ode mnie pocieszyciel, któryby ochłodził duszę moją"
- Treny 1:16. Słowo "wiatr", gr. pnoe, opisujące działanie
ducha świętego w dniu Pięćdziesiątnicy (Dzieje Ap. 2:2),
w innej wypowiedzi pojawia się jako Boży życiodajny
oddech: "Ponieważ on daje wszystkim żywot i oddech [gr.
pnoe]" - Dzieje Ap. 17:25. W kilku miejscach Proroctwa
Ezechiela można przeczytać o tym, jak duch przenosił
proroka z miejsca na miejsce lub unosił go, jak wiatr,
w powietrze: "I podniósł mię duch, a przywiódł mię do
bramy domu Pańskiego" - Ezech. 11:1.
Ogień jest źródłem ciepła i światła. Także i duch
zagrzewa do działania i oświetla drogę, którą należy
podążać. Prorok Jeremiasz, próbujący niekiedy powstrzymać
się od głoszenia Bożego poselstwa, na
koniec musiał stwierdzić: "Słowo Boże jest w sercu
moim jako ogień pałający, zamkniony w kościach moich,
którym usiłował zatrzymać, alem nie mógł" - Jer.
20:9. Duch jest olejem w lampie Bożego Słowa. Sama
Biblia, karta papieru pokryta literami, nie wskaże
nikomu właściwego kierunku. Jednak przeczytana
w mocy ducha stanie się światłem życia: "Słowo twe
jest pochodnią nogom moim, a światłością ścieżce mojej"
- Psalm 119:105. To zapewne w nawiązaniu do
tej symboliki apostoł napomina wierzących: "Ducha
nie zagaszajcie" - 1 Tes. 5:19.
Życiodajne elementy wody, powietrza i ognia mogą
też przekształcać się w niszczycielskie żywioły. Piękny
strumień szemrzący wśród omszałych kamieni może
przerodzić się w wody pochłaniającej wszystko powodzi,
a odświeżający deszcz - w niszczycielski grad.
Ożywcze tchnienie wiatru może zmienić się w groźną
wichurę lub przerażający huragan. Ogień, który grzeje
i oświetla, może też palić i niszczyć. Tak też jest
z duchem Bożym. Siła, którą Jezus posyła jako pocieszyciela
od Ojca, pouczająca, krzepiąca, chłodząca
w spiekotę i grzejąca w zimie, ów świetlisty promień
prawdy, może w niekorzystnych okolicznościach stać
się karzącą nieposłusznych i niszczącą niepoddanych
siłą Bożego gniewu. To dlatego zapewne Jezus wspominając
o posłaniu pocieszyciela zapowiada także, że
będzie on "karał świat z grzechu i z sprawiedliwości,
i z sądu" (Jan 16:8). Potężna fala unosząca korab
zmywa jednocześnie wszelki grzech, wypłukuje błoto
z samego dna ludzkiej bezbożności. Wichry wojny
i huragany zwalczających się światowych żywiołów
dokonują straszliwego rozliczenia niesprawiedliwości
tam, gdzie łagodne powiewy zdrowego rozsądku nie
wywołują żadnej reakcji. Zaś w ogniu Bożej zapalczywości
dokona się straszliwy sąd tego świata. "Nie
wojskiem ani siłą stanie się to, ale duchem moim, mówi
Pan zastępów" - Zach. 4:6.
Duch jest prawda
"Tenci jest, który przyszedł przez wodę i krew [i ducha]*,
Jezus Chrystus, nie w wodzie tylko, ale w wodzie
i we krwi, a duch jest, który świadczy, iż duch jest
prawda" - 1 Jana 5:6. * Według Kodeksu Synaickiego
Kłamstwo jest podstawowym narzędziem i bronią
Szatana. Jezus pokonuje Przeciwnika duchem prawdy.
Tam gdzie Szatan prezentuje rozumowe argumenty
fałszywej logiki, Jezus wskazuje na Pismo: "Napisano"
(Mat. 4:4,7,10). Tam gdzie w argumentacji Szatana
pojawia się przekręcone lub pokrętnie skomentowane
słowo z Pisma, tam Jezus ujawnia potęgę logiki
i zdrowego rozsądku.
Świat zrodzony z kłamstw Szatana i posługujący się
jego metodami pracy i walki nie może przyjąć owego
ducha prawdy. Tak jak człowiek urodzony i wychowany
w mrocznej jaskini nigdy nie zrozumie opowiadania
o kolorach tęczy, jak Eskimosowi nikt nie opisze
smaku chleba, tak cielesny człowiek nie zobaczy i nie
pozna ducha Bożej prawdy. Płaszczak2 wyhodowany
w dwuwymiarowym świecie materialnych wartości
nigdy nie pojmie, czym jest Boża szerokość, długość,
głębokość i wysokość.
Każdy człowiek z przyrodzenia jest najpierw
światowy i cielesny. Każdy z nas, potomków Adama,
urodził się w rozdwojonym materialnym świecie
symbolicznego Egiptu. Dopiero moc ducha może
wprowadzić nas w bogactwo kolorów i wymiarów
duchowych przestrzeni. I nie dzieje się to ludzką
siłą - ani mięśni, ani rozumu, ale mocą ducha Pana
Zastępów. Tylko odkupienie przez krew krzyża i
wiara w zbawczą moc zmartwychwstania Jezusa
otwiera przed człowiekiem drogę do niepojętego
świata ducha: "Cielesny człowiek nie pojmuje tych
rzeczy, które są ducha Bożego, albowiem mu są głupstwem
i nie może ich poznać, przeto iż duchownie
bywają rozsądzone, ale duchowny rozsądza wszystko"
- 1 Kor. 2:14-15.
Jezus jest naszym pierwszym Orędownikiem i
Pocieszycielem. Pozostawił nam biednym ludziom
swoje Słowo i dzieło krzyża. Któż jednak z nas byłby
mocny sam z siebie po te dary sięgnąć? Jeśli apostołowie
odeszli ryby łowić, jeśli nie zrozumieli słowa
trafi ającego bezpośrednio do ich uszu brzmieniem
najwdzięczniejszej pod słońcem mowy, to cóż powiemy
my, nędzni grzesznicy z narodów, oddaleni
od społeczności, obcy wobec umów obietnicy, bez
nadziei i bez Boga na tym świecie? Tylko dzięki
łasce i mocą ducha przenosi nas Bóg do królestwa
Syna swego miłego i sadza na wysokościach niebios,
abyśmy jak ten ślepy Bartymeusz przejrzeli, jak
opętany przez głuchego i niemego ducha usłyszeli i
przemówili. Jeśli jednak raz już ujrzeliśmy, jeśli usłyszeliśmy słowo "pójdź" i wypowiedzieliśmy nasze
pierwsze niemowlęce "Abba", to odtąd rozpoczyna
się zobowiązujący proces nauki przyjmowania ducha
prawdy, oddawania mu nędznych sił naszego ludzkiego
rozumu oraz gotowości uznania także i tego,
czego nie zrozumiemy.
Rozpoznanie ducha prawdy świadczy o tym, że
znaleźliśmy się w kręgu Bożego zaproszenia. Jeśli
zasiedliśmy u stóp Jezusa, by słuchać Jego słowa
- a Jego słowo to duch i żywot (Jan 6:63) - już
dostąpiliśmy wielkiego zaszczytu i wyróżnienia.
Jednak tak jak Jezus musiał dla naszego pożytku
odejść, by posłać nam innego pocieszyciela, tak
i my musimy "odejść", by móc go przyjąć do serca.
Aby przynieść pożytek, ziarno musi obumrzeć (Jan
12:24). Tak jak śmierć Jezusa była konieczna dla
naszego odkupienia, a Jego uwielbienie dla posłania
innego pocieszyciela, tak i nasze ofiarowanie
się przez chrzest w śmierć Jezusa jest niezbędnym
krokiem umożliwiającym przyjęcie ducha na własność,
wypełnienie nim serca, przemienienie naszego
ciała w jego świątynię (1 Kor. 6:19). Bez tego
kroku pozostaniemy tylko słuchaczami, których
serca nie okazały się żyzną glebą, godną przyjęcia
ziarna słowa i przyniesienia choćby trzydziestokrotnego
owocu.
Dlatego chcąc skorzystać z obietnicy innego pocieszyciela
trzeba przejść drogą wyznaczoną przez Mistrza
i tak jak On przyjść przez wodę, krew i ducha.
Nie tylko przez wodę zrozumienia własnego grzechu,
ale także przez krew sprawiedliwości i gotowości złożenia
z siebie przyjemnej ofi ary na ołtarzu Bożej woli
(Rzym. 12:1). A wtedy duch, ów inny pocieszyciel,
będzie świadczył, będzie przyczyniał się za nami w
niewymownych westchnieniach (Rzym. 8:26). Zaświadczy
on o prawdzie naszego życia, o prawdzie
naszego zrozumienia, a nade wszystko o prawdzie
i miłości tego, który najpierw stał się naszym Orędownikiem
i Pocieszycielem - Jezusa Chrystusa, tak aby
i z naszych wnętrzności popłynął choćby niewielki
strumyczek żywej wody świadectwa dla innych zaproszonych,
aby woda, którą daje Chrystus, stała się
w nas źródłem wytryskującym ku życiu wiecznemu
(Jan 4:14). Amen.
1Pocieszyciel - gr. parakletos (nr Stronga 3875) - wezwany na pomoc, orędownik, wspomożyciel, pocieszyciel; wywodzi się od czasownika
parakaleo (nr Stronga 3870), oznaczającego: wzywać, zapraszać; zachęcać, dodawać odwagi, pobudzać; prosić, błagać; pocieszać.
2Płaszczak - popularnonaukowa nazwa oznaczająca istoty istniejące w przestrzeni dwuwymiarowej.
powrót
do
góry
wersja do druku
|