|
Łakome oczy
ŁUKASZ MILLER
"Niech życie wasze będzie wolne od chciwości;
poprzestawajcie na tym, co posiadacie; sam bowiem powiedział:
Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę" - Hebr. 13:5.
Biblia - jako nasz drogowskaz - spośród wielu
cech charakteru, które powinniśmy usunąć
bądź też wypracować, wyraźny nacisk kładzie na
łakomstwo. Werset tytułowy naszych rozważań
został zaczerpnięty z dość krótkiej, ale pełnej treści
wypowiedzi: "Niech życie wasze będzie wolne
od chciwości; poprzestawajcie na tym, co posiadacie;
sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani cię nie
opuszczę. Tak więc z ufnością możemy mówić: Pan jest
pomocnikiem moim, nie będę się lękał; Cóż może mi
uczynić człowiek?" - Hebr. 13:5-6. Ap. Paweł wiele razy
nawiązuje w swoich listach do tej myśli, przestrzegając
adresatów przed tą szczególną pułapką. Paweł na
poselstwie nie poprzestawał, nie tylko tak mówił, ale
i też tak czynił: "A uradowałem się wielce w Panu, że
nareszcie zakwitło staranie wasze o mnie, ponieważ już
dawno o tym myśleliście, tylko nie mieliście po temu
sposobności. A nie mówię tego z powodu niedostatku,
bo nauczyłem się przestawać na tym, co mam, Umiem
się ograniczyć, umiem też żyć w obfi tości; wszędzie i wewszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak
i głód cierpieć, obfi tować i znosić niedostatek. Wszystko
mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie"
- Filip. 4:10-13. Słowa Pawła w tym miejscu obrazują
nam charakter człowieka, który nie zwraca uwagi na
majętność, ma tyle ile potrzeba, a to dlatego, że jak
sam mówi "chodzi w Chrystusie".
Ap. Paweł, któremu zostało objawione tak wiele
ważnych dla nas prawd Bożych, wiedział, że "korzeniem
wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy,
ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami
w przeróżne cierpienia" - 1 Tym. 6:10. Korzeń dla
drzewa jest najważniejszy, on podtrzymuje drzewo
i on pobiera życiodajną wodę. Jest źródłem życia
drzewa. Jeśli przeniesiemy to z symboliki biblijnej
na literalne życie, to możemy łatwo się przekonać
o istotności - oczywiście w negatywnym znaczeniu
- "łakomstwa". Ze względu na wagę tego zagadnienia,
nie jest dziwne to, że przestrogę dotyczącą łakomstwa
Paweł kieruje nie tylko do zborów, ale indywidualnie do Tymoteusza, chcąc go ochronić przed czymś, co
może łatwo człowieka usidlić.
W 1 Liście do Tymoteusza 6:6-10 ap. Paweł mówi
wprost, aby młody Tymoteusz nie myślał o wzbogacaniu
się w majętność ziemską. Paweł przedstawia
pewien związek: "Albowiem ćwiczenie cielesne przynosi
niewielki pożytek, pobożność natomiast do wszystkiego
jest przydatna, ponieważ ma obietnicę żywota teraźniejszego
i przyszłego" - 1 Tym. 4:8, ale to i tak nie
wystarczy, bo jak dodaje: "I rzeczywiście, pobożność
jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem
na małym" - 1 Tym. 6:6. Gdybyśmy chcieli
zapytać: A ile to jest "mało"?, to znajdujemy taką odpowiedź
Apostoła: "Jeżeli zatem mamy wyżywienie
i odzież, poprzestawajmy na tym" - 1 Tym. 6:8.
Słusznym teraz będzie jeśli zadamy sobie proste pytanie:
Czy Bóg chce, abyśmy byli biedni? Uważam, że
nie. Gdyby tak było, Paweł powiedziałby, że pieniądz
jest zły, a nie miłość do niego.
Myśl zawarta w wersecie 9. wyjaśnia nam pewien
aspekt tego zagadnienia: "A ci, którzy chcą być bogaci,
wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne
i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę
i zatracenie" - 1 Tym. 6:9. Apostoł nie mówi o ludziach
bogatych, ale o biednych, "którzy chcą być bogaci".
Nie stan naszego portfela jest dla nas problemem, ale
pragnienia naszego serca, które nie zawsze są godne
pochwały.
Nie ukrywajmy, że bogactwo może zaślepić. Przypomnijmy
sobie reakcję pewnego młodzieńca na słowa
naszego Mistrza: "Wtedy Jezus spojrzał nań z miłością
i rzekł mu: Jednego ci brak; idź, sprzedaj wszystko, co
masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie,
po czym przyjdź i naśladuj mnie. A ten na to słowo
sposępniał i odszedł zasmucony, albowiem miał wiele
majętności. A Jezus, spojrzawszy wokoło, rzekł do uczniów
swoich: Jakże trudno będzie tym, którzy mają bogactwa,
wejść do Królestwa Bożego! A uczniowie dziwili się słowom
jego. Lecz Jezus, odezwawszy się znowu, rzekł do
nich: Dzieci, jakże trudno tym, którzy pokładają nadzieję
w bogactwach, wejść do Królestwa Bożego!" - Mar. 10:
21-24. Na przeszkodzie do bycia doskonałym stanęła
mamona. Pan Jezus już na początku swego nauczania
przestrzegał: "Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż
albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować,
albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie
możecie Bogu służyć i mamonie" - Mat. 6:24. Zwracam
uwagę na stwierdzenie "służyć mamonie". Co to znaczy?
Zauważmy, co się dzieje z nami, gdy chcemy służyć
Bogu. Nasze serce i umysł są przepełnione myślami
duchowymi. Chodzimy w duchu Chrystusowym rozważając
w sercu sprawy Pańskie. To nie są puste słowa
ani żaden symbol czy metafora, to jest fakt! Tak się
dzieje z człowiekiem, który z całego serca chce służyć
Panu Bogu. Analogicznie jest ze "służeniem mamonie".
Cały czas człowiek chodzi i myśli, jak dobrze ulokować
swoje pieniądze, jak nie stracić a zyskać, jak pomnożyć
to, co się już ma. Pan Jezus nie pochwala tego; Jego
słowa przekonują nas, że ten, kto marzy o bogactwie,
nie będzie miał pełnego obrazu "krzyża Chrystusowego
przed oczami".
Św. Jakub w 5. rozdziale swego listu, wersety 1-6,
bogatym mówi wprost: "Płaczcie i narzekajcie". Czy
powodem ich nieszczęścia jest ich majętność (sama
w sobie), czy stosunek do bogactwa? "Złoto wasze i srebro
zaśniedziało, a śniedź ich świadczyć będzie przeciwko
wam i strawi ciała wasze jak ogień. Nagromadziliście
skarby w dniach, które się mają ku końcowi. Oto zapłata,
zatrzymana przez was robotnikom, którzy zżęli pola wasze,
krzyczy, a wołania żeńców dotarły do uszu Pana Zastępów"
- Jak. 5:3-4. Mówimy tutaj o pokładaniu ufności
w swoich majętnościach i o niesprawiedliwości.
Jeżeli nie wiemy, jakie skarby sobie gromadzić, Pan
Jezus tak nas naucza: "Nie gromadźcie sobie skarbów na
ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują
i kradną; Ale gromadźcie sobie skarby w niebie,
gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie
podkopują i nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój,
tam będzie i serce twoje" - Mat. 6:19-21. Gdzież ma być
nasze serce, jeśli ap. Paweł uczy, że "nasza zaś ojczyzna
jest w niebie" (Filip. 3:20). Odpowiedź jest oczywista.
Św. Jakub w 4:13-17 krytykuje chęć wzbogacania
się. Człowiek planuje wiele i często w tych planach
nie uwzględnia Pana Boga. Jakub uświadamia nas, jak
do tych spraw należy podejść: "Zamiast tego, winniście
mówić: Jeżeli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to
lub owo" - Jak. 4:15. Możemy to sparafrazować tak:
Jeśli Pan zechce, będziemy bogatymi, jeśli nie, to nie.
Pan Jezus tak naucza swój lud: "Nie troszczcie się więc
i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić?
albo: Czym się będziemy przyodziewać?" - Mat. 6:31.
Naturalnym jest to, że jeśli pytamy "co" będziemy jeść,
zapytamy także "ile" i czy nam starczy. Nauka Agura
tak brzmi: "Proszę cię o dwie rzeszy; nie odmów mi,
zanim umrę: Oddal ode mnie fałsz i słowo kłamliwe; nie
nawiedź mnie ubóstwem ani nie obdarz bogactwem, daj
mi spożywać chleb według mojej potrzeby, abym, będąc
syty, nie zaparł się ciebie i nie rzekł: Któż jest Pan? Albo
abym z nędzy nie zaczął kraść i nie znieważył imienia
mojego Boga" - Przyp. 30:7-9.
Słowa te są dobrym podsumowaniem naszych
myśli. Zróbmy pewne założenie. Jesteśmy ubodzy,
cierpimy głód i niedostatek, jednym słowem jest
nam źle. Naturalna reakcja jest taka, że wołamy do
Boga. Wielka miłość Boga do człowieka powoduje,
że jesteśmy wysłuchani (pomijam przypadki, kiedy
to ze względu na nasz stan serca modlitwa nasza nie
zostaje wysłuchana) i zaczyna nam się powodzić.
Natura człowieka jest taka, że w takim wypadku automatycznie
nasz stosunek do Pana Boga jest inny.
Być może już nie jesteśmy tak gorliwymi w modlitwie
jak podczas ubóstwa.
Tak mówi Bóg o grzechu Jeruzalem i Judy: "Jak
klatka pełna jest ptaków, tak ich domy pełne są zrabowanego
mienia; dlatego stali się możni i bogaci, są otyli
i opaśli, przekroczyli nawet miarę złego; nie dbają o prawo
o sprawę sieroty, aby się jej dobrze wiodło, nie bronią
prawa ubogich" - Jer. 5:27-28. Izraelczycy odeszli od
Pana ze względu na swoje bogactwa. Psalmista uczy
nas, że tych, którzy ufają w swoich majętnościach, nie
należy się bać: "Nakłonię do przypowieści ucho swoje,
rozwiążę przy cytrze zagadkę swoją: Czemu mam się bać
w dniach złych, gdy osacza mnie złość moich napastników,
którzy polegają na dostatkach swoich i chlubią się
mnóstwem bogactw swoich?" - Psalm 49:5-7.
Pan Bóg tak nakazuje człowiekowi: "Tak mówi Pan:
Niech się nie chlubi mędrzec swoją mądrością i niech
się nie chlubi mocarz swoją mocą, niech się nie chlubi
bogacz swoim bogactwem! Lecz kto chce się chlubić,
niech się chlubi tym, że jest rozumny i wie o mnie, iż
Ja, Pan, czynię miłosierdzie, prawo i sprawiedliwość na
ziemi, gdyż w nich mam upodobanie - mówi Pan" - Jer.
9:22-23. Jeśli pragniemy majętności, to tak naprawdę
pragniemy marności. Ap. Paweł mówi tak: "Albowiem
niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego
wynieść nie możemy" - 1 Tym. 6:7. Prosta nauka! Można
marzyć o drogim samochodzie, dużym domu czy
dobrze płatnej pracy. Marzenia nie są czymś złym, ale
jeśli są one dla nas priorytetem, to my - jako Nowe
Stworzenia - mamy poważny problem.
Ciekawe jest to, jak myśli człowiek, który stracił
"równowagę" i stał się łakomy. Biblia przedstawia
pewną historię, która obrazuje ten typ zachowania.
Mam tu na myśli historię zapisaną w 2 Sam. rozdz.
11-12, gdzie mamy opisane odstępstwo, jakiego
dopuścił się Dawid względem Uriasza Chetejczyka
i jego żony - Batszeby. Tematem naszych rozważań
jest łakomstwo, ale tytuł to "Łakome oczy". Wplotłem
w tą sprawę nasze oczy, gdyż tak naprawdę od nich
się wszystko zaczyna. Widzimy i za chwilę pożądamy,
a żądza nie jest duchowa, lecz cielesna, a duch z ciałem
współgrać nie może.
Kiedy przyjrzymy się poszczególnym elementom,
dostrzeżemy coś, co nas może przerazić i zaszokować,
ale i zachwycić.
Ujrzał Dawid bardzo piękną kobietę. W kontekście
całej historii możemy się domyślać, co mógł sobie
wtedy pomyśleć. Zakochał się i zapragnął jej. Zaczęła
w nim działać żądza. Dowiedział się o niej wszystkiego
i mimo to, że była mężatką, dopuścił się obcowania
z nią. Nie trzeba być znawcą Zakonu, aby wiedzieć,
że Dawid zrobił źle. Dekalog jasno precyzuje prawo:
"Nie pożądaj domu bliźniego swego, nie pożądaj żony
bliźniego swego ani jego sługi, ani jego służebnicy, ani
jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy
do bliźniego twego" - 2 Mojż. 20:17. Jesteśmy tylko
ludźmi, a nasze ciała są cielesne: "Lecz każdy bywa
kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają
i nęcą; Potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech,
a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć. Nie błądźcie, umiłowani
bracia moi" - Jak. 1:14-16. Można powiedzieć,
że Dawid się zapomniał, upadł - każdemu się zdarza
błądzić. Po tej wspólnej nocy mogli więcej do tego nie
wracać. Jednak sytuacja się komplikuje, gdy Dawid
dostaje wiadomość, że zostanie ojcem. Nieślubne
dziecko to był Izraelu poważny problem. Dawid doszedł
do wniosku, że powinien działać i dopuszcza
się strasznego grzechu - a wszystko przez "łakome
oczy", którym ulega.
Salomon przestrzegał lud (niestety nie Dawida):
"Nie pożądaj w swym sercu jej piękności i niech cię
nie złapie mruganiem swoich powiek, gdyż nierządnicę
można zgodzić za bochenek chleba, lecz cudzołożna
żona przyprawia o cenne życie" - Przyp. 6:25-26. Nie
wiem, czy te słowa zostały wypowiedziane bezpośrednio
z natchnienia, czy może Salomon opierał się na
swoich doświadczeniach rodzinnych, ale tą historię
podsumował doskonale.
Dawid uznał, że najlepszym sposobem "zachowania
twarzy" będzie w tej sytuacji pozbycie się Uriasza, ale
nie wiedział, w jaki sposób. Jeśli z kimś "walczyć", to
dobrze wiedzieć, z kim i dlatego: "Wtedy Dawid posłał
do Joaba rozkaz: Przyślij do mnie Uriasza Chetejczyka.
I Joab przysłał Uriasza do Dawida. A gdy Uriasz przybył
do niego, wypytywał go Dawid, jak się powodzi Joabowi,
jak się powodzi wojsku i jaki przebieg ma wojna" - 2 Sam.
11:6-7. Jakie wrażenie wywarł na Dawidzie ten Chetejczyk,
tego nie wiemy, ale możemy się domyślać tego
analizując kolejne wersety: "Potem rzekł Dawid do Uriasza:
Idź do swojego domu i umyj swoje nogi. A gdy Uriasz
wyszedł z domu króla, niesiono za nim dar od króla. Lecz
Uriasz położył się w bramie domu królewskiego razem ze
wszystkimi sługami swojego pana, a do swojego domu nie
poszedł. I doniesiono Dawidowi: Uriasz nie poszedł do
swojego domu. Dawid kazał więc powiedzieć Uriaszowi:
Czy nie odbyłeś dalekiej drogi? Dlaczego nie poszedłeś
do swojego domu? Uriasz odpowiedział Dawidowi:
Skrzynia Boża, Izrael i Juda przebywają w szałasach,
mój dowódca Joab i wojownicy mojego pana obozują
w otwartym polu, a ja miałbym pójść do mojego domu,
jeść, pić i obcować z moją żoną? Jakoś żyw i jak żyje
dusza twoja, że takiej rzeczy nie uczynię!" - 2 Sam. 11:
8-11. Tutaj widzimy szlachetność, bogobojność i stan
ducha Uriasza. Przed wojną kapłan składał ofi ary, aby
przebłagać Boga i oczyścić lud. Uriasz nie mógł pójść
do swojej żony, nie mógł jeść i pić beztrosko. On wiedział,
że jest wojna, nie mógł spokojnie odpoczywać.
Widzimy zatem, że Uriasz bał się Boga i może on dla
nas być przykładem.
Mimo tego, że Uriasz z pewnością wywarł na Dawidzie
pozytywne wrażenie, król skazuje go na śmierć:
"W tym liście zaś napisał tak: Postawcie Uriasza na
samym przedzie, gdzie bitwa jest najzaciętsza, a potem
odstąpcie od niego, tak by został ugodzony i poległ" - 2 Sam. 11:15. Joab uczynił tak, jak Dawid nakazał, tym
samym narażając na śmierć innych, gdyż jak brzmiało
polecenia dla posłańca od Joaba do Dawida: "Gdy
złożysz królowi sprawozdanie o całym przebiegu bitwy
i wzbierze wtedy w królu gniew, i powie do ciebie:
Dlaczego podeszliście tak blisko do miasta, aby stoczyć
bitwę? Czy nie wiedzieliście, że strzelają z muru? Któż
to zabił Abimelecha, syna Jerubboszeta? Czy nie kobieta,
która zrzuciła na niego górny kamień młyński z muru,
i on zginął w Tebes? Dlaczego podeszliście tak blisko
muru? Wtedy powiedz: Także Uriasz Chetejczyk, twój
wojownik, zginął" - 2 Sam. 11:19-21. Odpowiedź Dawida
była opanowana: "Dawid rzekł do posłańca: Tak
powiesz Joabowi: Nie martw się tą sprawą, gdyż miecz
pożera raz tego, raz innego. Wzmóż twoje natarcie na
miasto i zburz je! W ten sposób dodawaj mu otuchy"
- 2 Sam. 11:25, lecz z pewnością w duchu Dawid się
cieszył i gdy tylko Batszeba zakończyła żałobę: "...posłał
Dawid i sprowadził ją do swojego domu. I została
jego żoną, i urodziła mu syna..." - 2 Sam. 11:27.
Dawid dopuścił się strasznego czynu: zabił człowieka,
aby jego osobista żądza została zaspokojona.
Rzecz ta na tyle była niegodziwa, że Pan Bóg nie mógł
nie zareagować. Wysłał Natana, proroka do Dawida
i uświadomił mu, czego się dopuścił. Dawid był bogobojny
i sam powiedział: "Zgrzeszyłem wobec Pana.
Natan zaś rzekł do Dawida: Pan również odpuścił twój
grzech, nie umrzesz" - 2 Sam. 12:13. Widzimy także
w tej sytuacji wielkie miłosierdzie Boże.
Dawid, będąc poetą, pod wpływem emocji napisał
Psalm 51. Pokuta wyrażona w tym psalmie wskazuje na
skruszonego człowieka, który prosi Boga o przebaczenie:
"Albowiem ofiar nie żądasz, a całopalenia, choćbym ci je dał,
nie zechcesz przyjąć. Ofi arą Bogu miłą jest duch skruszony,
sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże"
- Psalm 51:18-19. Widzimy więc, że Bóg wejrzał na wspaniałą
ofi arę Dawida, lecz mimo to spotkała go kara.
Do końca życia walczył z wrogami, zbuntował się
przeciwko niemu jego syn, Absalom, dziecko poczęte
z Batszebą umarło (2 Sam. 12:10-11, 14-15).
Z tego wszystkiego znajdzie się i lekcja dla nas:
"Wtedy Dawid błagał Boga za dziecięciem i pościł Dawid,
a gdy przyszedł na noc do domu, leżał całą noc na
ziemi" - 2 Sam. 12:16; "Lecz Dawid spostrzegł, że jego
słudzy szepcą między sobą, domyślił się więc, że dziecię
nie żyje. I zapytał Dawid swoich sług: Czy dziecię
zmarło? A oni odpowiedzieli: Zmarło. Wtedy Dawid
podniósł się z ziemi, umył się, namaścił, zmienił swoje
szaty i poszedł do świątyni Pana, aby mu oddać pokłon.
Potem powrócił do swojego domu, poprosił o posiłek, a
gdy mu go podano, spożył go. Wtedy rzekli do niego jego
słudzy: Co ma znaczyć to, co uczyniłeś? Dopóki dziecię
żyło, pościłeś i płakałeś, a gdy dziecię zmarło, podniosłeś
się i spożyłeś posiłek? A on odpowiedział: Dopóki dziecię
żyło, pościłem i płakałem, gdyż myślałem sobie: Kto wie?
Może Pan zlituje się nade mną i dziecię będzie żyło? Teraz
zaś, gdy zmarło, po cóż mam pościć? Czy mogę je jeszcze
przywrócić życiu? To ja pójdę za nim, a nie ono powróci
do mnie" - 2 Sam. 12:19-23. Mimo wielkiego grzechu i
odstępstwa, mimo wyroku usłyszanego na własne uszy
Dawid trwał w modlitwie pokładając nadzieję w Bogu.
Dawid był człowiekiem wielkiej wiary i bez względu
na wszystko ufność pokładał w Bogu. Ileż razy to my,
mając o wiele mniejsze przesłanki świadczące o naszym
niepowodzeniu, upadamy na duchu i zapominamy o
ufności, którą powinniśmy pokładać w Bogu? Jest w
tym kolejna wspaniała lekcja dla nas.
Nawiązałem do tej historii ze względu na opowieść
Natana: "Wtedy Pan posłał Natana do Dawida, a ten,
przyszedłszy do niego, powiedział: W pewnym mieście
było dwóch mężów, Jeden bogaty, a drugi ubogi. Bogaty
miał bardzo wiele owiec i bydła, ubogi zaś nie miał nic
oprócz jednej małej owieczki, którą nabył. I żywił ją, a ona
wyrosła u niego razem z jego dziećmi. Z chleba jego jadała,
z kubka jego piła, na łonie jego sypiała i była mu jak
córka. Pewnego razu przybył do męża bogatego podróżny.
Żal mu było wziąć ze swoich owiec czy ze swojego bydła,
aby je przyrządzić dla podróżnego, który do niego przybył.
Wziął więc owieczkę tego męża ubogiego i ją przyrządził
dla męża, który do niego przybył" - 2 Sam. 12:1-4.
Dawid właśnie taki był, jak w tej opowieści. Mógł
mieć tyle żon, ile chciał, mógł mieć dosłownie wszystko.
Sam Pan Bóg powiedział: "Dałem ci dom twojego
pana i żony twojego pana na twoje łono, dałem ci dom
Izraela i Judy, a jeśliby to było za mało, byłbym dodał ci
jeszcze nadto" - 2 Sam. 12:8. Mimo mnogości dostatku
Dawid zapragnął "zakazanego owocu".
Dlaczego Dawid zgrzeszył? Dlaczego ten bogobojny
mąż, który był odbiorcą wielu szczególnych
błogosławieństw Bożych, odstąpił od Boga? Szczególna
przypowieść proroka Natana - w szczególności
4. werset - ilustruje to doskonale.
Problem chciwości i "łakomych oczu" po dziś dzień
występuje w sercach ludzkich. To zagrożenie może,
jak w czasach Dawida, dotyczyć również tych, którzy
zdają się być blisko Boga.
Chciwość to nie jest choroba, to zaraza, która bardzo
łatwo się rozprzestrzenia i stopniowo wyniszcza
człowieka. Prorok Ezechiel w dość drastyczny sposób
opisuje tych, którzy mieli dbać o przestrzeganie
Prawa i moralności w Izraelu: "Psy to żarłoczne, nienasycone.
A są nimi pasterze, którzy na niczym się nie
znają. Wszyscy chodzą swoją własną drogą, każdy myśli
o własnej korzyści, wszyscy bez wyjątku" - Izaj. 56:11.
Słowa te powinny być przestrogą i wielką zachętą do
ciągłej czujności również dzisiaj dla tych, którzy są
pasterzami w zborach ludu Bożego.
Pan Jezus, krytykując współczesnych mu Izraelitów,
bardzo często odnosił się do przewodników ludu: "Biada
wam uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że pożeracie
domy wdów i to pod pokrywką długich modlitw; dlatego
otrzymacie surowszy wyrok" - Mat. 23:14. Uważali się za bogobojnych ludzi, a przy pierwszej lepszej okazji
wykorzystywali swoich bliźnich. Paweł przestrzegał Kolosan,
aby wystrzegali się chciwości, która jest powodem
gniewu Bożego: "Umartwiajcie tedy to, co w waszych
członkach jest ziemskiego: wszeteczeństwo, nieczystość,
namiętność, złą pożądliwość i chciwość, która jest bałwochwalstwem,
z powodu których przychodzi gniew Boży"
- Kol. 3:5-6. Wiedząc, w jakim czasie żyjemy, tym usilniej
powinniśmy przyjrzeć się tym słowom.
Chciwość w rozumowaniu ogólnym, opiera się na
żądzy pieniądza. Jest to absolutna prawda. Musimy być
czujni i wystrzegać się tej złej cechy charakteru, która w
ręku Szatana jest bardzo użytecznym narzędziem. O tyle
Szatan wygodniej się nim posługuje, o ile może go modyfi
kować. Przykładem tego może być omawiana przez
nas wcześniej historia Dawida i Batszeby. Pismo Święte
tak ocenia drugiego króla w Izraelu: "Dawid bowiem czynił
to, co prawe w oczach Pana, i przez całe swoje życie nie
odstąpił od niczego, co On mu nakazał, wyjąwszy sprawę
z Uriaszem Chetejczykiem" - 1 Król. 15:5. Nie zapragnął
pieniędzy ani żadnej innej majętności, lecz zapragnął
kobiety - największego skarbu męża i w ten sposób
pokazał swoją chciwość, nawet do tego stopnia, że nie
zawahał się przed niczym, by osiągnąć swój cel.
Baczmy zatem usilnie gdyż: "Cokolwiek bowiem
przedtem napisano, dla naszego pouczenia napisano,
abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję
mieli" - Rzym. 15:4. Zatem czytajmy i rozważajmy,
aby w dniu oznaczonym były skierowane do
nas słowa: "Dobrze się spisałeś, sługo wierny".
powrót
do
góry
wersja do druku
|