Z życia Zboru w Krakowie
"Obłok się podniósł, więc wyruszyliśmy"
Historia Zboru Krakowskiego od 1946 roku jest nieodłącznie związana z salą
przy ulicy św. Filipa 13. Adres ten jest znany Badaczom Pisma Św. z całego chyba
świata, którzy gościli w Zborze w czasie minionych prawie 60 lat. Wiele wspomnień
wiąże się z tym właśnie miejscem, w którym niemal wszyscy obecni członkowie
Zboru stawiali swe pierwsze kroki w służbie dla Pana. Jako Zbór przeżywaliśmy
w tym długim czasie wiele radosnych chwil, były również przeżycia trudniejsze,
ale zawsze czuliśmy opiekę i błogosławieństwo Pana i zawsze tęskniliśmy za spotkaniem
"na Filipa", bo to właśnie miejsce było dla nas Domem Bożym, gdzie przez cały
ten czas wznosiły się w niebo gorące modlitwy, pieśni uwielbienia oraz słowa
nauki, pocieszenia i napomnienia. Właśnie tutaj kilka pokoleń sióstr i braci
uczyło się, jak być dobrym Bożym dzieckiem.

Przeprowadzka
Nasza "nowa rzeczywistość" i dość twarde realia życia w kapitalizmie
sprawiły, że w pewnym momencie pozbyliśmy się złudzeń - nasz dalszy pobyt w
tej sali z dnia na dzień stawał się coraz mniej realny. Coraz wyraźniej zaczęła
się przed nami rysować perspektywa przeprowadzki Zboru. Wszelkie zmiany i decyzje
tego rodzaju zawsze bywają bardzo trudne i niosą z sobą duże emocje i obawy.
Przeprowadzka w skali rodziny to już wydarzenie, o którym pamięta się przez
pokolenia, przeprowadzka Zboru to, można śmiało powiedzieć, wydarzenie historyczne.
Trudno też porównywać powagę obu tych przedsięwzięć i ciężar decyzji. W pewnym
jednak momencie przyszło nam zmierzyć się z takimi "epokowymi" rozstrzygnięciami.
Zbór zdecydował, by upoważnić kilku braci, którzy rozpoczęli intensywne poszukiwania
odpowiednich miejsc, mogących służyć nam jako sala nabożeństw. To zadanie nie
należało do łatwych nawet tu w Krakowie, gdzie istnieje tak wiele firm i instytucji
posiadających sale konferencyjne do wynajęcia. Jednym z ważnych kryteriów wyboru
była cena wynajmu, która powinna mieścić się w granicach możliwości finansowych
naszego Zboru. Czasy nie są łatwe i nie chcieliśmy, by ewentualna zmiana sali
odbiła się w jakiś sposób na przykład na ilości konwencji organizowanych przez
Zbór regularnie od kilku lat.
W końcu udało się znaleźć trzy obiekty, które spełniały oczekiwania.
Ostateczny wybór powierzono braciom starszym i diakonom, którzy po naradach
postanowili, że przeniesiemy się do sali przy ul. Jana Pawła II 41 C. Ustaliliśmy,
że nabożeństwa na nowym miejscu rozpoczną się 1 XI 2004 r. - ta data stanowi
granicę, która zamyka 58 letni okres spotykania się Zboru przy ul. św. Filipa
13. Należy również nadmienić, że przy ul. św. Filipa mieściło się przez wiele
lat także biuro naszego Zrzeszenia. W lutym 2004 roku zostało ono przeniesione
do nowego lokalu przy ul. Nowosądeckiej 74.
Na sobotę 30 października ustaliliśmy "akcję" wyprowadzki z zajmowanej
dotąd przez Zbór sali. Tydzień wcześniej część niedzielnego nabożeństwa poświęciliśmy
na wspomnienia historii naszego Zboru, a zwłaszcza miejsc, w których zgromadzali
się bracia i siostry w minionych latach. Ponieważ Zbór w Krakowie powstał około
roku 1921, siłą rzeczy mieli tu coś do powiedzenia jedynie starsi braterstwo,
których niestety już coraz mniej wśród nas. Zdecydowana większość z nas swój
pobyt w Zborze krakowskim od samego dzieciństwa wiąże tylko z tym jednym miejscem
przy św. Filipa 13. Wiele z relacji dotyczyło czasów, gdy większości z obecnych
członków naszego Zboru (w tym autora tych słów) nie było jeszcze na świecie.
Z dużą uwagą, rzec można - "z zapartym tchem" słuchaliśmy opowieści braci i
sióstr o kolejnych miejscach zgromadzeń. Dowiedzieliśmy się, że zanim powstała
społeczność braterska zorganizowana w Zbór, bracia i siostry na samym początku
spotykali się na wolnym powietrzu na tzw. Skałkach Twardowskiego nad Wisłą.
Ze sporym zdziwieniem słuchaliśmy znanych nam skądinąd nazw ulic, przy których
nasz Zbór zaznaczył swoją obecność w trakcie wielu lat swego istnienia: Kącik,
Sołtyka, Bonerowska, Krowoderska, Krakowska, Warszawska. Jedna z sióstr wyliczyła,
że to już dziesiąta przeprowadzka w dziejach naszego Zboru.
Do sali przy ul. św. Filipa 13 Zbór przeprowadził się w roku
1946, kiedy to bracia Jan i Stefan Ciechanowscy oddali na salę nabożeństw część
lokalu zajmowanego przez ich warsztat ślusarski. Po kilku latach bracia Ciechanowscy
dołączyli do sali jeszcze jedną część (więcej niż połowę zajmowanej dotąd powierzchni),
dzięki czemu uzyskała ona kształt i powierzchnię, jaką znamy dziś. Już w trakcie
użytkowania siłami i ofiarnością braci dokonano wielu ulepszeń, które poprawiły
standard i estetykę zajmowanych przez Zbór pomieszczeń. Potężne filary z cegły
biegnące rzędem przez środek sali zostały dużym nakładem pracy zastąpione stalowymi
zajmującymi o wiele mniej miejsca, doprowadzono także wodę i kanalizację, wykonane
zostały toalety oraz niewielka kuchnia, gdzie doprowadzona została instalacja
gazowa. W ostatnich latach wykonaliśmy przed salą chodnik, który bardzo ułatwiał
poruszanie się nie tylko członkom Zboru, ale również mieszkańcom kamienicy.
Wielu z braci nie szczędziło wysiłku i pieniędzy, by pobyt na sali Zboru był
dla nas jak najprzyjemniejszy nie tylko z duchowego punktu widzenia. Przyszło
nam jednak rozstać się z tym miejscem, które, co trzeba przyznać, dość głęboko
wpisało się do księgi naszej pamięci, bo ściśle łączą się z nim losy i życie
w Prawdzie naszych dziadków, rodziców i nasze własne.
Rozważając fakty z historii Zboru z pewnym zdziwieniem stwierdziliśmy,
że "nic nowego pod słońcem" - przeprowadzki są najwyraźniej wpisane w naszą
historię i chyba właśnie nadszedł czas na kolejną z nich. Jeden z braci, nawiązując
do starożytnej historii narodu izraelskiego, stwierdził nieco żartobliwie: "Obłok
się podniósł, więc powinniśmy wyruszyć...". Wiele modlitw zanosiliśmy do Pana,
by sprawa naszego zborowego locum była z Jego pomocą pomyślnie rozwiązana, i
w tym, że znaleźliśmy kolejne miejsce, gdzie w spokoju i dobrych warunkach możemy
wielbić Jego Święte Imię, można wyraźnie dostrzec Bożą odpowiedź i kierownictwo.
Znaleźliśmy kolejne miejsce, które tak jak poprzednie będzie uświęcał Zbór Pański.
Mamy także nadzieję i przekonanie, że: "Anioł Pański zakłada obóz wokół tych,
którzy się Go boją i ratuje ich" - Psalm 34:8. Istotne jest więc nie tyle samo
miejsce, gdzie się spotykamy, ile fakt zgromadzenia się wierzących, którzy wszelkimi
siłami starają się być blisko Pana.
Dnia wyznaczonego na przeprowadzkę do pracy solidarnie stawiło
się wielu osób - braci i sióstr, tych starszych, i tych młodych, także spora
liczba zborowych dzieci, które postanowiły pomóc w tym ciężkim fizycznie, a
i niełatwym również od strony emocjonalnej przedsięwzięciu. Trudno zamknąć prawie
60 lat historii w jedną walizkę - stwierdziliśmy to naocznie, gdy na podstawianych
przez braci samochodach pojawiały się coraz to nowe rzeczy: wyposażenie zborowej
kuchni, książki ze zborowej biblioteczki, liczne krzesła, szafy. Z każdą z nich
byliśmy w pewien sposób związani, ponieważ kojarzyło nam się z nimi wiele zborowych
wydarzeń, a każda z nich była przecież ich niemym świadkiem. Nie wszyscy wiedzieli,
że w pomieszczeniu na strychu nad salą są zgromadzone eksponaty będące materialną
historią ruchu Badaczy Pisma Świętego w Polsce, na przykład: ołowiane matryce
drukarskie pierwszej "Konkordancji Biblijnej", opracowanej przez naszych braci
jeszcze przed II Wojną Światową, rzutnik do wyświetlania "Fotodramy" ze szklanych
przeźroczy czy powielacz stanowiący niegdyś "szczyt techniki poligraficznej".
Te i wiele innych rzeczy trzeba było bezpiecznie przetransportować w inne miejsce.
Na szczęście nie była to przeprowadzka "do nikąd", ponieważ jeden z braci zgodził
się przyjąć sporo rzeczy do przechowania w swoim firmowym magazynie.
Tak więc od 1 XI nabożeństwa naszego Zboru odbywają na nowym
miejscu, na IV. piętrze biurowca, skąd rozciąga się wspaniała panorama na sporą
część miasta. Czujemy się tu trochę jak na wysokiej górze, a o górach tak wiele
zostało przecież napisane na kartach Biblii. Pewnie minie trochę czasu, nim
zaaklimatyzujemy się tam na dobre, ale po tych 3 miesiącach można chyba być
optymistą - nabożeństwa przebiegają coraz sprawniej i nie ma już problemów z
trafieniem do Zboru. Prawie wszystko jest tutaj inne, ale to przecież ci sami
bracia i siostry, to samo umiłowanie Boga i Jego Słowa i od lat ciągle ta sama
droga za Panem. Patrząc z tej perspektywy, można powiedzieć, że zmiana miejsca
nabożeństw to tylko drobna "kosmetyczna" poprawka bez większego znaczenia dla
"przychodniów" i "wędrowców", jakimi czujemy się na tej ziemi.
Jeszcze może kilka słów o naszych planach na przyszłość. Nowa
sala ma wiele udogodnień i standard, o którym wcześniej nie mogliśmy nawet marzyć,
ale mimo to wielu spośród braterstwa wzmiankuje o tym, by podjąć jednak starania
o zakupienie własnego domu modlitwy, w którym zawsze czulibyśmy się "u siebie"
i z którego moglibyśmy korzystać w szerszym zakresie niż to możliwe w przypadku
wynajętej sali. To kierunek, w którym chcielibyśmy jako Zbór pójść, bo wiele
argumentów przemawia za takim właśnie rozwiązaniem, choć są też i pewne obawy.
Dziś trudno odpowiedzieć na pytanie, czy nasze plany okażą się realne i możliwe
do spełnienia. Dla Pana nie ma rzeczy niewykonalnych i dlatego podchodzimy do
tej sprawy w sposób otwarty - jeśli będzie to Jego wolą, wszelkie piętrzące
się przeszkody i problemy zostaną usunięte i będziemy mieć własną salę szybciej,
niż sądziliśmy. Ale "jeśli Pan domu nie zbuduje", może się okazać, że nasze
wysiłki nie na wiele się zdadzą. Bardzo ważna jest w tym wszystkim jedność Zboru
i wspólna chęć dokonania czegoś dla wspólnego dobra i chwały Pana Boga. Na dzień
dzisiejszy ciągle trwają poszukiwania odpowiedniego obiektu - wiele z nich zostało
już sprawdzonych pod kątem przydatności na zborowe potrzeby, z pewnością jeszcze
więcej trzeba będzie sprawdzić w przyszłości, by znaleźć to, czego szukamy i
by było to w zasięgu naszych możliwości. Czy te działania zostaną w końcu uwieńczone
sukcesem, czas pokaże. Wspólna praca i wysiłek fizyczny, podejmowany w dobrej
sprawie, bardzo łączą i zbliżają do siebie członków Zboru - mogliśmy to stwierdzić
naocznie, pracując przy modernizacjach dawnej sali czy też organizacji konwencji.
Może w niedługim czasie będziemy mogli to znów stwierdzić przy wspólnej budowie
Domu Modlitwy? Z pewnością najbliższe lata przyniosą odpowiedź na to pytanie.
Mamy jednak nadzieję, że gdziekolwiek przyjdzie nam być, wszędzie i na każdym
miejscu będzie z nami Pan, a my z Panem.
Opracował br. Krzysztof
Nawrocki
P.S. Szersze informacje historyczne na temat Zboru Krakowskiego,
spisane przez nieżyjącego br. Jana Szczepanika, znajdują się w "Na Straży" nr
2 z roku 1988.
powrót
do
góry
wersja do druku
|