|
Jeśli z Nim cierpimy...
MARTIN SCHLÜCKER
"A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi,
a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim cierpimy,
abyśmy także razem z nim uwielbieni byli" - Rzym. 8:17 (BW).
[dokończenie z poprzedniego numeru]
Pan zostawił Słowo Prawdy niczym miecz, który
oddziela jednych ludzi od drugich. Ziemskie powiązania
uległy przezeń zerwaniu, ciągle są przez
Słowo przecinane i jeszcze będą. W naturze rzeczy
leży fakt, że tego typu doświadczenia przejść możemy
tylko z ludźmi, których znamy. Dla powiązania
słów z tym, czego Pan od nas oczekuje, zacytujmy
przykład z Bożego stworzenia, w którym we wspaniały
sposób pisze o tym do Rzymian apostoł Paweł:
Porównanie wszczepienia gałązki do drzewa
oliwnego, które chciałbym rozważyć z nieco innej
perspektywy: "Ponieważ jeśli pierwiastki święte, tedyć
i zaczynienie; a jeśli korzeń święty, tedyć i gałęzie.
A jeśli niektóre z gałęzi odłamane są, a ty, któryś był
płonną oliwą, jesteś wszczepiony zamiast nich i stałeś
się uczestnikiem korzenia i tłustości oliwnego drzewa:
Nie chlubże się przeciw gałęziom, bo jeśli się chlubisz,
wiedzże, iż nie ty korzenia nosisz, ale korzeń ciebie.
Ale rzeczesz: Odłamane są gałęzie, abym ja był wszczepiony.
Dobrze; dla niedowiarstwa odłamane są,
ale ty wiarą stoisz; nie bądźże hardej myśli, ale się
bój. Albowiem jeśli Bóg przyrodzonym gałęziom nie
przepuścił, wiedz, że i tobie nie przepuści. Obaczże tedy
dobrotliwość i srogość Bożą; przeciwko tym wprawdzie,
którzy upadli, srogość, ale przeciwko tobie dobrotliwość,
jeślibyś trwał w dobroci; inaczej i ty będziesz
wycięty" - Rzym. 11:16-22.
Obraz odłamanych gałęzi jest obrazem bólu. Ktokolwiek
odłamywał albo odcinał gałązkę, spostrzegł
zapewne, co działo się potem zarówno z nią, jak
i z drzewem. W obu przypadku w miejscu oderwania
pojawia się mniej lub więcej cieczy - żywicy lub oleju.
Wydaje się, jakoby drzewo opłakiwało utratę tej gałązki
i w istocie można to tak traktować. Niezależnie od
tego wrażenia zewnętrznego wydalona ciecz służy do
ochrony drzewa, wkrótce bowiem dane miejsce obsycha,
twardnieje i chroni drzewo przed urazami w tym
miejscu. Przecięcie zamyka się, co nie pozwala innym
roślinom i pasożytom przyrosnąć w tym miejsce do
drzewa i żywić się nim oraz czerpać niezasłużenie
z jego soków. Odłamana gałąź jest jednak stracona.
Z tego powodu ogrodnik musi zadać sobie wiele trudu
i wykazać się sprytem, aby umiejscowić obcą gałąź na
drzewie i tak ją wszczepić, aby nie została odrzucona.
Podobnie jest z naśladowcami Pana, z tymi małymi,
poodcinanymi od obcych drzew gałązkami. Muszą
szybko dopasować się do miejsca odcięcia starych pędów.
Drzewo i gałąź muszą się wzajemnie dopasować;
w tym celu gałąź musi porzucić swoje pochodzenie
- zostawić za sobą - i zdać się całkowicie na nowy sok
życia, jaki czerpać będzie odtąd z drzewa, do którego
została wszczepiona. Musi dać się całkowicie wypełnić
tym nowym sokiem. Jeśli na to nie zezwoli, wówczas
drzewo i gałązka nie będą mogły się ze sobą zrosnąć
i drzewo odrzuci gałąź. Tylko wtedy, gdy nowa gałązka
oddali resztki starej tkanki i część wszczepiona zacznie
harmonizować z drzewem, gdy nastąpi przyjęcie się,
nastąpi wzrost nowej części - a dzięki obejmującej
wszystko sile życiowej drzewa skończą się wszelkie
dolegliwości gałęzi. Porównanie to stanowi obrazowy
klucz cierpienia dla uwielbienia z Panem.
Jest to obraz cierpienia, którego doświadczyliśmy,
opuszczając dotychczasowe środowisko lub
będąc przez nie odciętymi i które być może wciąż
jeszcze, nawet codziennie przeżywamy. Jest to takie
cierpienie, o którym mówił nasz Pan i apostołowie
- cierpienie, które było i jeszcze jest naszym udziałem,
gdy z powodu Prawdy odwrócili się od nas rodzice
lub własne dzieci. Wielu z nas przeżyło lub przeżywa
w mniejszym albo większym stopniu ten ból - być
może nawet w tej chwili. Często nie chodzi o zadane
razy, ale zachowania i słowa najbliższych, krewnych
lub przyjaciół nierzadko ranią dotkliwiej niż bicie.
Gdy np. ktoś bliski sercu bez żadnego dostrzegalnego
powodu wszczyna kłótnię, gdy padają zarzuty religijnego
zaślepienia bądź przynależności do jakiejś sekty.
Zaczynają się groźby pozbawienia praw rodzicielskich
względem wspólnych dzieci, wydziedziczenia
lub ubezwłasnowolnienia. Czasami jest to po prostu
milczenie, czyli rozmyślne pozbawienie możliwości
powiedzenia swego zdania. Nie mówię tego jako rzeczy
wymyślonych, są to faktyczne przeżycia. A bywa
i tak, że dochodzi do fizycznej przemocy - takiej,
która kobiety lub dzieci powstrzymać ma przed
pójściem na zebranie, przed badaniem Biblii lub
modlitwą. Wiemy, że takie rzeczy mają miejsce; ale
właśnie w takich okolicznościach, tak, właśnie w takich
możemy dowieść naszej wierności i cierpieć dla
Prawdy - cierpieć z Panem. Im mniej skrywać będziemy,
że nasze serce przepełnia Prawda, tym częściej
pojawiać się będzie cierpienie, ale ból nowej roślinki łagodzony będzie uczuciami oliwnego drzewa. I tym
mocniej będziemy w nie wrastać, zostawiając ból za
sobą. Nie ustanie on całkowicie - bardzo prawdopodobne
jest, że trwać on będzie do końca naszego
ziemskiego biegu. Im mniej damy się zniechęcić przez
słowa i groźby ludzi zaślepionych przez Szatana, tym
więcej będziemy napełniani życiodajnym sokiem naszego
Pana oraz umocnimy się na nowym drzewie
i rozkwitniemy. A to doda nam pewności, pokoju
i siły - także do tego, by jeszcze bardziej otwarcie
stać przy Prawdzie. Wtedy Przeciwnik, który jako
lew ryczący krąży dookoła, odejdzie. Z pewnością
pojawią się nowe ataki, nowe pokusy i doświadczenia
- nowe okazje, by cierpieć z Panem.
Tak zatem po pociągnięciu przez Boga nadchodzi
dla każdego z nas godzina cierpienia, w której musimy
się zdecydować na wystąpienie w obronie Prawdy i tym
samym odcięcie samych siebie od tego, co było dotąd.
Taki stan rzeczy trwać musi dla naśladowców Pańskich
do końca ich ziemskiego biegu, gdyż dopiero wtedy
okaże się, czy jako część oliwnego drzewa zrośliśmy się
z nim zupełnie. Tak długo trwać też będzie odcinanie
mieczem od pozostałości światowych. Ale jeśli nawet
będziemy doznawać ran, będą one za każdym razem
coraz mniej bolesne, o ile tylko walczyć będziemy
całym sercem i z bojaźnią i prawością przed Bogiem,
ponieważ przepływa przez nas życiodajny sok drzewa
oliwnego. Zupełnym napełnieniem tym sokiem żywota
będzie uwielbienie z Panem w Królestwie Bożym.
Jeśli takie postępowanie jest przyczyną naszych
cierpień, możemy mieć pewność, że jesteśmy na
drodze cierpienia z Panem, która doprowadzi nas do
chwały, jeśli tylko do końca nieść będziemy Chrystusowy
krzyż. Ta pewność pociesza nas, buduje, pomaga
cieszyć się w cierpieniu - na co chciał zwrócić naszą
uwagę apostoł, że mamy się radować nie z samych
cierpień, ale z nagrody uwielbienia z Panem, którą
możemy i pragniemy osiągnąć. Amen.
powrót
do
góry
wersja do druku
|