Redakcja - Na Straży - Wędrówka - The Herald - Księgarnia i Czytelnia - Biblia Gdańska - Strona główna - Szukaj

powrót wersja do druku

Na Straży

Numer 6 - 2009


Spis treści



Nowoczesność:szansa czy zagrożenie?
Owoce "postępu" nie zawsze bywają słodkie. Jak chrześcijanin powinien korzystać z nowoczesności.

Myśli i zdania

Krajem nieba
Pomiędzy Saturnaliami a narodzeniem Pana Jezusa, czyli dokąd sięgają granice dyfuzji światopoglądów.

Prześladowania religijne w XXI w.
Czy mogą stanowić dziś realne zagrożenie?

Boskie przymierze z Abrahamem
"Przyjaciel Boga", który dla Jego miłości nie zawahał się przed niczym.

Na spotkanie z Panem
Jak chcielibyśmy zostać zapamiętani przez braci w Chrystusie?

Przeczże mnie prześladujesz?
Oświecony Chrystusową Ewangelią.

Jeśli z Nim cierpimy...
By dowieść naszego oddania i wierności Panu.

Uczcie się ode mnie rozumieć Słowo
Bo służba Panu, to również trudna walka.

Zajaśnienie obecności Jezusa Chrystusa
Celem powrotu Chrystusa jest ustanowienie sprawiedliwego rządu na ziemi - Królestwa Bożego.

Echa z konwencji
Ciemnoszyje

Brak czasu

Cudowny lekarz

Wykaz dostępnej literatury

Z Nowym Rokiem 2010

Prenumerata czasopism w 2010 r.

Nekrologi

Numer w pliku PDF

powrót wersja do druku

 

 



Na spotkanie z Panem

Noc, zawierucha, dmie śniegiem coraz bardziej, wstaje, ubiera się po cichu, aby nie zbudzić domowników. Wychodzi z domu, wszyscy pogrążeni we śnie - najlepsza pora do spania. Odśnieża samochód, wsiada, ziąb przenika do szpiku kości. Modli się, aby szczęśliwie dojechać do stacji w Radomsku. Na drodze zaspy, ślisko i straszno, ale w sercu żar miłości do Pana, jedzie na spotkanie z Panem, którego umiłował ponad wszystko. W Radomsku wsiada do pociągu, samochód zostawia na parkingu. Przyjeżdża do Katowic - budzi się dzień, pierwszy po sabacie - na spotkanie z Panem. Przyjeżdża do Chorzowa, otwiera salę - jest pierwszy - chociaż mieszka najdalej. Chwilę odpoczywa, czyta, rozmyśla - za niedługo będą się schodzić bracia i siostry. Tutaj też w nocy padał śnieg. Trzeba odśnieżyć, kończy pracę, idą pierwsi zborownicy. I tak rok po roku, niedziela za niedzielą, w słocie, zimnie, upale, bez szemrania zdąża na spotkanie z Panem. Od pierwszego spotkania, gdy powiedział: "Idę, o Boże, aby czynić wolę Twoją" - bez szemrania, z gorliwością wypełnia swoją służbę, czyniąc dobrze wszystkim, a najwięcej Panu, Prawdzie i braciom, jak potrafił najlepiej. I tak przez 44 lata. Właśnie przyszły lata, o których Biblia pisze: "Nie podobają mi się", zmęczenie, choroba. Nogi bolą, bardzo bolą. Dlaczego tak szybko, Panie? To nic, "niech się dzieje wola Twoja, Panie". To już ostatni raz, mówi jadąc na spotkanie z Panem na konwencji w Budziarzach. Potem jeszcze do zboru w Chorzowie. Dopełnia służby - "dobrze sługo dobry i wierny, wnijdź do radości Pana twego", aby radość ze spotkania była wiecznie trwająca.

pamięci br. Lucjana Kępy (R.H.)


powrót do góry wersja do druku