|
Przeczże mnie prześladujesz?
WATCH TOWER
Motto: "Wierna jest ta mowa i wszelkiego przyjęcia godna,
iż Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby grzeszników zbawił,
z których jam jest pierwszy" - 1 Tym. 1:15.
Przemiana Pawła z nieprzyjaciela Pana i Jego
Kościoła w przyjaciela i gorliwego sługę jest
zazwyczaj nazywana nawróceniem. Jednakże
naszym zdaniem słowa "nawrócenie" nie da się
w tym przypadku zastosować. Saul z Tarsu był
albo człowiekiem złym, obłudnym faryzeuszem,
tak samolubnym i łakomym na pieniądze, jak było
wielu innych faryzeuszy, albo też był on prawdziwym
Izraelitą, którego pragnieniem i celem było
służyć Bogu, i ta gorliwość ku Bogu pobudziła go do
prześladowania Kościoła. Wierzymy, że to ostatnie
najlepiej pasuje do jego postawy i jest zgodne z jego
własnym oświadczeniem: "A jamci myślał, że Bogu
przysługę czyniłem". Jeżeli więc Saul był nie tylko
członkiem uprzywilejowanego narodu izraelskiego,
ale także członkiem prawowiernym, w zupełności
poświęconym Bogu i służącym Mu najlepiej, jak
pojmował i miał sposobność, a tylko zaślepionym
przesądem i uprzedzeniem, to nie możemy o nim
myśleć, że był nawrócony, tak jak nie myślimy
w taki sposób o innych apostołach. Pan wybrał
onych pierwszych dwunastu apostołów, ponieważ
byli oni prawdziwymi Izraelitami. Wybrawszy ich,
udzielił im potrzebnej instrukcji co do Jego służby,
i tak samo uczynił z Saulem, chociaż w bardziej
znamienny sposób. Słowo "nawrócenie" oznacza
odwrócenie się, aby postępować w kierunku przeciwnym
do poprzedniego. Saul zaś postępował
w dobrym kierunku, czyli służył Bogu z całego
serca, chociaż wysiłki jego były wynakładane na
niewłaściwe rzeczy. Pan więc otworzył jego oczy
wyrozumienia i pokazał, jak jego wysiłki mogą być
lepiej wykorzystane. Saul nie potrzebował nawrócenia,
potrzeba mu było tylko lepszej informacji;
gdy ją otrzymał, stał się tak gorliwym i energicznym
sługą Chrystusa, jak poprzednio, z powodu
nieświadomości, był Jego przeciwnikiem.
Saul był jednym z Izraelitów, którzy żyli pomiędzy
poganami, lecz od czasu do czasu, z okazji świąt, udawał
się do Jeruzalem. Miejscem jego zamieszkania
był Tarsus, jedno z przedniejszych naówczas miast.
Prawdopodobnie pod względem wysokiego poziomu
nauki i sztuki miasto to przewyższały jedynie
Aleksandria i Ateny.
Saul nie tylko miał sposobność mieszkać w takim
mieście, ale ponadto pochodził z wpływowej rodziny,
co wyraża się w tym, że był on obywatelem nie tylko
Tarsu, ale i Rzymu. W dodatku, po otrzymaniu wykształcenia
w swym rodzinnym mieście Saul uczył się
jeszcze w Jeruzalem, gdzie pod okiem Gamaliela, jednego
z największych ówczesnych nauczycieli, zgłębiał
żydowski Zakon. Jego wczesne kształcenie i wszelkie
inne warunki sprzyjały rozwinięciu w nim zacnego
i pięknego umysłu, któremu mało kto naówczas dorównywał,
a warunki te, w połączeniu z serdeczną
szczerością Saula i gorliwością ku Bogu, chociaż początkowo
nie podług znajomości, przygotowały go do
tego, czym Bóg uczynił go później, a mianowicie do
stania się "wybranym naczyniem, aby nosił imię jego
przed pogan, przed królów i przed synów izraelskich"
- Dzieje Ap. 9:15.
Zdaje się, że okoliczności ukamienowania Szczepana
pobudziły Saula do jeszcze większej energii w tępieniu
owej, jak mu się zdawało, szkodliwej nauki
lub herezji. Własne doświadczenie upewnia nas, że
szczerego i sumiennego przeciwnika należy poważać
bardziej niż zimnego i obojętnego przyjaciela. Pamiętamy
słowa samego Pana: "Bodaj byś był zimny albo
gorący! A tak, ponieważeś letni, ani zimny ani gorący,
wyrzucę cię z ust moich". Przeto miejmy poważanie
dla wszystkich żarliwych i pilnych, pamiętając, że
według wszelkiego prawdopodobieństwa oni mogą
być przyjemniejszymi Bogu i sposobniejszymi do
otrzymania Prawdy aniżeli letni.
Pod rządami rzymskiego państwa żydowskie
kapłaństwo dzierżyło znaczną władzę i używało
jej. Władza ta została później wykorzystana przez
rzymskich papieży. Kapłani żydowscy mogli wydać
upoważnienie do aresztowania i uwięzienia ludzi
za sprzeciwianie się ich religijnym rządom i regułom.
Saul, odczuwając takie same poważanie do
Zakonu i autorytetu, jakie później okazał w swoim
postępowaniu i naukach jako chrześcijanin, nie próbował
ująć tej sprawy prześladowania chrześcijan
w swe własne ręce, ale zabrał się do tego sposobem
uznawanym za legalny - pod sankcją i autorytetem
najwyższego trybunału religijnego. Pamiętajmy, że
prawie wszystkie prześladowania były sankcjonowane
przez jakieś prawa ludzkie; podporządkujmy
się raczej pod prawo Boże.
Opis otworzeniu Saulowych oczu wyrozumienia
podany w Dziejach Ap. 9:2-9 przez Łukasza został niezawodnie przekazany bezpośrednio przez apostoła
Pawła, z którym Łukasz dużo podróżował. Dwa inne
opisy podane są przez samego Apostoła (zob. Dzieje
Ap. 22:6-11, 26:12-20).
Te trzy zapisy są prawie zupełnie zgodne ze
sobą, bo pokazują tylko takie różnice, których należałoby
się słusznie spodziewać, mając na uwadze
różne okoliczności, w jakich były wypowiedziane
i w których starano się podkreślać niektóre punkty.
Gdyby te trzy opisy były jednakowe co do słowa, to
mielibyśmy słuszną podstawę, by przypuszczać, że
zostało poczynione specjalne przygotowanie tekstu,
mające na celu tę harmonię. Nawet owe pozorne
sprzeczności w tych opisach, gdy są właściwie
rozumiane, stanowią dodatkowe potwierdzenie
ich prawdziwości. Ponieważ sam opis jest nader
prosty, więc zwrócimy uwagę tylko na te punkty,
które zdają się być sprzeczne. Wszystkie trzy opisy
mówią, że tylko Saul słyszał głos, widział światłość
i upadł na ziemię. Jeden z opisów dodaje, że i ci,
co z nim byli, również upadli. Zapis, który mamy
przed sobą, stwierdza, że "mężowie, którzy z nim byli
w drodze, stanęli, zdumiawszy się, głos tylko słysząc,
ale nikogo nie widząc". Inny opis mówi, że widzieli
światło, lecz nie słyszeli głosu onego, który mówił
do Saula. Opisy te mogą być zharmonizowane
w taki sposób: Widać, że to Saul był główną osobą,
dla której owa demonstracja była przeznaczona
- "światłość wielka oświeciła mię". Towarzysze jego
niezawodnie widzieli nieco tego światła, lecz nie
dostrzegli jego źródła; nie widzieli chwalebnego
ciała Pana naszego, Jezusa - "nikogo nie widzieli".
Saul natomiast widział chwalebne ciało Pana Jezusa,
jak to później sam oświadczył: "Na ostatek
(Jezus) pokazał się i mnie". Chociaż inni oprócz
Saula nie byli powaleni na ziemię, to jednak po
pewnej chwili stania w zdumieniu i przestraszeniu
wnet padli na kolana obok swego wodza. Co zaś do
onego głosu - Saul i wszyscy, co z nim byli, słyszeli
brzmienie jakiegoś głosu, lecz tylko sam Saul mógł
rozumieć słowa, które przeznaczone były tylko dla
niego. Podobny wypadek zapisany jest w Ew. wg
św. Jana 12:28,29, gdzie zanotowano, iż Pan nasz,
Jezus usłyszał głos z nieba mówiący: "Uwielbiłem
i jeszcze uwielbię!", ale zebrana ludność, aczkolwiek
słyszała głos, to jednak słów nie rozumiała, a niektórzy
mówili: "Zagrzmiało". W pewnym znaczeniu
tego słowa Saul i jego towarzysze słyszeli głos, lecz
w innym znaczeniu słyszał tylko Saul. Podobnych
wyrażeń używamy w naszej potocznej mowie także
i obecnie. Jeżeli ktoś mówi do nas cichym lub
niewyraźnym głosem, to mówimy, że nie słyszymy,
chociaż właściwie mamy na myśli, że słyszymy głos,
lecz nie rozumiemy, co jest mówione.
Uczucia Saula po usłyszeniu Pańskiej nagany za
jego źle używaną gorliwość możemy sobie lepiej
wyobrazić, aniżeli opisać. Mimo to jednak możemy
podziwiać jego szybkość, z jaką od razu zrzucił
z siebie zbroję przeciwności i stanął po stronie Tego,
którego dotąd tak zawzięcie zwalczał. Możemy wyobrazić
sobie jego modlitwę: Panie, poucz mnie!
W mej ślepocie i nieświadomości walczyłem przeciwko
Tobie, Jednorodzonemu od Ojca, przeciwko
Mesjaszowi, a jednocześnie myślałem, "że Bogu
przysługę czynię". Popełniwszy tak wielką omyłkę,
korzę się w zupełności przed Tobą; nie mogę już
więcej ufać swej własnej mądrości ani mądrości
tych, którym dotąd ufałem, czyli kapłanom, uczonym
w Piśmie i faryzeuszom. Przeto teraz, Panie,
przychodzę do Ciebie. Ukaż mi, jak mogę naprawić
zło popełnione nieświadomie przeciwko Tobie.
Okaż mi to, a ja chętnie natychmiast się do tego
zastosuję z zupełnym posłuszeństwem".
Jak głęboko ta sprawa utkwiła w umyśle Saula, możemy
wywnioskować z tego, że nie jadł i nie pił przez
trzy dni. Nie mógł zbyć lekko swego dotychczasowego
zaślepionego postępowania. Wielka skrucha jest zawsze
najlepszym dowodem prawdziwej pokuty. Umysł
jego był niezawodnie bardzo czynny, a będąc dobrze
wyuczony w Zakonie i proroctwach oraz zapoznanym
z tego, co usłyszał odnośnie owego Nazareńczyka i Jego
nauki, Saul, jak sądzimy, owe trzy dni zaćmienia
i postu wykorzystał na modlitwę i zastanawianie się
oraz poważne porównywanie świadectw Zakonu
i proroków z tym, co mu było wiadome o Jezusie
i o Jego naukach. Jego wzrok cielesny był zaćmiony,
lecz wzrok umysłowy został otworzony i zobaczył
sprawy w nowym i zadziwiającym świetle.
Imię Ananiasza znamy z historii ukazującej jego
niepobożność i obłudę, lecz tutaj mamy do czynienia
z innym Ananiaszem - prawdziwym sługą Bożym
o zupełnie odmiennym charakterze. Jego wahanie się
(w. 13-16) nie zostało spowodowane sprzeciwianiem
się lub niewiernością, a raczej ostrożnością. Ananiasz
słyszał o Saulu i na pewno wiedział, że on, jak i jego
towarzysze byli wrogami sprawy Chrystusowej, przeto
chciał upewnić się, czy dobrze zrozumiał Pana. Pan
łaskawie wyjaśnił mu sprawę, jak to zawsze czyni
wobec swoich wiernych, i po otrzymaniu tego wyjaśnienia
Ananiasz natychmiast podjął się powierzonej
mu misji. Tu znowu mamy ilustrację Boskich metod.
Pan posłał ze swoim ważnym poselstwem kogoś, kto
był nieznacznym członkiem w Kościele. Nie posłał
Piotra, Jakuba, Jana, apostołów jeruzalemskich, z wielką
pompą, aby przyjęli pokutującego nieprzyjaciela
Krzyża i uczynili z tego publiczny triumf, ale użył
narzędzie skromne i gotowe, będące w pobliżu. To
powinno być dla nas lekcją, że Bóg jest zdolny i chętny
użyć i tych najskromniejszych, o ile znajdują się
w postawie gotowości i oczekiwania.
"Przygotowując miejsce puste,
by On mógł je zapełnić, gdy Jemu służyć chcą, by bez przeszkód Jego życie
w nich mogło się przejawiać".
Łuska, jaka spadła z oczu Saulowych, wskazywałaby,
że pewne części oczu zostały w zupełności
zniszczone ową wielką światłością, oraz że uleczenie
przyszło jakoby naturalnym sposobem - przez
usunięcie uszkodzonego fragmentu. Chociaż mamy
powiedziane, że wzrok odzyskał, to jednak nie jest
odnotowane, że jego oczy stały się w zupełności
normalne. Przeciwnie, z niektórych późniejszych
świadectw zdaje się dość wyraźne wynikać, że do
dnia śmierci oczy Pawła nie zostały przywrócone
do zupełnego stanu normalności. Przypuszcza się,
i według naszego mniemania z dobrą do tego podstawą,
że pozostała słabość jego wzroku stanowiła
ów, jak on sam się wyraża - "bodziec ciała". Chociaż
pod mocą ducha św. Paweł otrzymał wiele darów
duchowych, a między innymi także dar uzdrawiania,
i chociaż daru tego używał dla uzdrowienia wielu
(zob. Dzieje Ap. 19:11,12), to jednak Bóg nie uwolnił
go od jego własnej słabości w tym względzie. Musiało
to być tym większą próbą dla niego, albowiem
zdawało się dosyć dziwne, że on, który mógł innych
leczyć, nie mógł uleczyć samego siebie; on, który
posiadał Boską moc ku błogosławieniu innych na
zdrowiu, nie miał widocznie tej mocy, by pobłogosławić
samego siebie.
Pan w ten sposób odpowiedział na jego prośby: "Dość
masz na łasce mojej, moc moja wykonuje się w słabości".
Na to ów zacny Apostoł oświadczył: Raczej tedy będę
cierpiał, jeżeli przez to łaska Boża będzie tym większa we
mnie. I już więcej nie prosił o odjęcie tego "bodźca".
Kilka okoliczności w jego doświadczeniach popiera
tę myśl.
Chociaż był człowiekiem uczonym, Paweł bardzo
rzadko pisał swe listy sam, a o jednym, który
sam napisał, chociaż jest to list niezbyt długi, wyraził
się: "Widzicie, jakim długi list wam napisał ręką moją"
- Gal. 6:11. W greckim tekście słowa te jakoby wyrażały
myśl przepraszania za używanie zbyt wielkich liter
- jakie pisałby człowiek o bardzo słabym wzroku;
Niektórzy historycy przedstawiają tego Apostoła
jako "Żyda kaprawych oczu";
Gdy stał przed trybunałem najwyższego kapłana,
oświadczył, iż nie wiedział, że Ananiasz był najwyższym
kapłanem, z czego wynika, że niedowidział, bo
gdyby miał dobry wzrok, to nie mógłby nie rozpoznać
najwyższego kapłana po jego wspaniałej szacie
(Dzieje Ap. 23:5);
Pisząc do Galacjan, mówi im (4:15), że gdy po raz
pierwszy był z nimi, ich miłość i sympatia ku niemu
były takie, że byli gotowi dać mu "wyłupiwszy oczy
swe" - wyrażenie to byłoby bez znaczenia, gdyby jego
oczy nie posiadały jakiejś wady.
Po kilkudniowym wzmocnieniu się, po owym
poście i nerwowym napięciu, wynikłym z jego doświadczeń,
po dniach społeczności z tymi, których
przyszedł prześladować, a teraz, w swym odnowionym
stanie umysłu, uznał za drogich braci - Saul
natychmiast rozpoczął głosić Chrystusa jako Syna
Bożego, używając sposobności publicznego występowania
w żydowskiej synagodze.
Ci, co o doświadczeniach apostoła Pawła myślą
tak jak o nawróceniu grzeszników, wielce błądzą.
Postępowanie, o jakim tu jest powiedziane, nie jest
postępowaniem grzeszników, nieprzyjaciół Bożych.
Opis oświecenia tego Apostoła Ewangelią Chrystusową
przedstawia nam najzacniejszy charakter, budzący
szacunek we wszystkich klasach ludzi w każdym czasie.
Jesteśmy gotowi uznawać apostoła Pawła za pewnego
rodzaju obraz, czyli typ jego własnej rasy izraelskiej
i otworzenia ich oczu, jakie wkrótce ma nastąpić. Pomiędzy
Żydami są tacy, co są Izraelitami prawdziwymi,
tylko zaślepionymi, jak to zaznaczył prorok i Apostoł
(Rzym. 11:7-12). Naród żydowski, którego ślepota zaczęła
się w piątym (tysiącletnim) dniu i trwała przez
dzień szósty, ma mieć otworzone oczy w dniu trzecim,
który będzie siódmym (tysiącletnim) dniem.
Izrael był również bez duchowego pokarmu i napoju
przez cały czas. W słusznym zaś czasie Izrael na podobieństwo
Pawła stanie się naczyniem wybranym w ręce
Pańskiej ku zaniesieniu poselstwa, które ubłogosławi
pogan i wszystkie rodzaje ziemi. Obecnie przybliżamy
się do tego czasu, kiedy to oczy Izraela zostaną otwarte.
Gdy czas ten w zupełności nadejdzie, Bóg pośle jakiegoś
"Ananiasza", którego dotknięcie i błogosławieństwo,
przy Boskiej łasce, przywróci im wzrok. Imię Ananiasz
znaczy: "Jahwe jest łaskawy".
powrót
do
góry
wersja do druku
|