|
Prześladowania religijne w XXI w.
PIOTR MRZYGŁÓD
"Sąd w Rostowie nad Donem rozwiązał organizację
Świadków Jehowy w Taganrogu, Nieklinowie
i Matwiejewie-Kurganie, zakazał im działalności
i skonfiskował ich dobra. Uznał bowiem, że są oni
ekstremistami religijnymi, których należy wypędzić
z tego regionu południowo-wschodniej Rosji." 1
Komunikat w swej treści jakby wzięty żywcem
z XIX w. Jeśli wydaje nam się niemożliwe, aby
w XXI w. ktoś był prześladowany za poglądy religijne,
przypomnijmy sobie datę 19 września 2009
roku. Podobne wyroki zapadły już we Francji, Austrii
i wielu innych krajach. Choć nie sympatyzujemy
z wieloma poglądami i stylem "zarządzania organizacją"
Świadków, pojawiają się przy tej okazji dwie
refleksje na temat wolności religijnej i powodów
prześladowań.
Wolność religijna gwarantowana przez konstytucje
demokratycznych krajów jest rzeczą względną
i nie jest nam, jako mniejszości religijnej, dana raz
na zawsze. Warto o tym pamiętać, by słowa ewangelisty
Marka (13:9) nas nie zaskoczyły. "Ale wy
sami miejcie się na baczności: Będą was wydawać
sądom, a w synagogach będziecie bici; postawią was
też przed namiestnikami i królami z mego powodu,
abyście złożyli świadectwo przed nimi. Lecz najpierw
musi być zwiastowana ewangelia wszystkim narodom".
Zauważmy, że najpierw ma być głoszona Ewangelia
wszystkim narodom, co jest jednym z dowodów
wtórej obecności Jezusa, a dopiero później pojawia
się prześladowanie. Znaczy to, że prześladowania na
tle religijnym wciąż są możliwe, tak jak były możliwe
100 i więcej lat temu.
Druga refleksja dotyczy powodów prześladowań
Świadków i tego, co to oznacza dla nas? Odpowiedź
wydaje się dość prosta: bo głoszą aktywnie swoje zrozumienie
Ewangelii, aktywnie krytykują nominalne
kościoły, rządy, organizacje polityczne i ograniczają
wolność współwyznawców np. zabraniając transfuzji
krwi. Pomijając ostatni powód, obiektywnie
rzecz biorąc trudno jest powiedzieć, że robią coś
złego. Podobnie postępował Jan Chrzciciel, inni
prorocy, a nawet Pan Jezus. Co więcej, w Ew. Mateusza
(5:11) czytamy: "Błogosławieni jesteście, gdy
wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie
mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie". Werset
ten jest proroctwem o specjalnym rodzaju prześladowań
z powodu głoszenia nauki Chrystusa. Apostoł
Paweł mówi o pewnej generalnej zasadzie zapisanej
w 2 Tym. 3:12,13 "Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć
pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić
będą. Ludzie zaś źli i oszuści coraz bardziej brnąć będą
w zło, błądząc sami i drugich w błąd wprowadzając".
Apostoł przewiduje polaryzację postaw, która zawsze
prowadziła i nadal prowadzi do prześladowań. Prześladowań
dla imienia Jezusa, których nasza cielesna
natura stara się w instynktowny sposób unikać. Ale
natychmiast pojawia się następne pytanie: Czy
to dobrze, że nie chcemy innych drażnić, a wolimy
mówić o tym, co nas łączy? Czy rozmawiając
o Bogu z innymi precyzujemy, o jakiego Boga nam
chodzi - Jedynego, Wszechmocnego, a nie w Trójcy
Jedynego? Czyżby pierwsi chrześcijanie nie mieli
"instynktu samozachowawczego", skoro cieszyli się
z powodu prześladowań (Hebr. 10:34)? Odpowiedź
jest wręcz przeciwna: pierwotni chrześcijanie mieli
bardziej rozwinięty "instynkt samozachowawczy"
niż czasem niektórzy z nas, bo "wiedzieli, że sami
posiadali majętność lepszą i trwałą", zaskarbioną
w niebie. Patrząc na prześladowania dla imienia Jezusa
z Bożej perspektywy powinien nas niepokoić
w naszym życiu brak trudności i oporów ze strony
innych. Do głoszenia Ewangelii potrzebne są dwie
rzeczy: zachwyt nad jej pięknem i pragnienie dzielenia
się nią. Jedna rzecz wynika z drugiej i nawzajem
się one uzupełniają.
Na koniec podam jeden fakt dla osób, którym
wydaje się, że dzisiaj nikt nie chce słuchać o planie
Bożym - na stronie www.zbawienie.pl, gdy piszę te
słowa, było dotąd już ponad 2,5 mln wejść. Dodam,
że strona ta nigdy nie była w sposób aktywny i zorganizowany
promowana w Internecie, w sposób naturalny
została znaleziona przez przynajmniej setki
tysięcy osób, które głoszą na innych, licznych forach
religijnych prawdy umieszczone na niej w sposób
absolutnie spontaniczny, mimo że nie są związani
z naszą społecznością.
A czy Ty jesteś współczesnym Jeremiaszem? "I tak
słowo Pana stało mi się hańbą i pośmiewiskiem na co
dzień. A gdy pomyślałem: Nie wspomnę o nim i już nie
przemówię w Jego imieniu, to stało się to w moim sercu
jak ogień płonący, zamknięty w moich kościach. Mozoliłem
się, by go znieść, lecz nie zdołałem" - Jer. 20:8,9.
1 - www.wyborcza.pl 19 września 2009
powrót
do
góry
wersja do druku
|